Jak się powiedziało A (zmieniam front wobec profesjonalizmu w NGO), trzeba powiedzieć i B. Dość nieprofesjonalistów wśród działaczy trzeciosektorowych. Niech każdy, kto chce się wypowiadać w imieniu nie tylko swojej organizacji, wykaże się podstawową wiedzą. Właściwie samo używanie pojęcia “moja organizacja” jest już pomyłką. Na własność można mieć swój biznes. Organizacja nie ma indywidualnego właściciela – jeżeli ma, to nie jest organizacją społeczną.
Kto jest przeciw?
Zacznijmy od tego – uważam, że działacz społeczny powinien umieć czytać ze zrozumieniem. Nie wiem, czy akcja “Nie czytasz, nie idę z tobą do łóżka” dała pozytywne rezultaty, ale idąc tym tropem, powinniśmy jasno powiedzieć: “Nie czytasz? To jak możesz działać społecznie?”. I nie wchodzą tu w grę kryminały, romanse i inna beletrystyka. Więcej – ogłoszenia o konkursach grantowych i instrukcje wypełniania wniosków też się nie liczą :-). Powiedz mi, co czytasz, a powiem ci, jakim działaczem społecznym jesteś. I bardzo proszę, by wszyscy ci, którzy uważają inaczej, zaprotestowali. Niech wyraźnie powiedzą, czytanie w działalności społecznej nie jest nic warte.
Co czytać?
Oczywiście mam swoje typy, ale o nich za chwilę. Nie ma i nie powinno być żadnego obowiązkowego kanonu lektur? Jednak każdy – zanim powie “organizacje powinny” – powinien powiedzieć “przeczytałem takie to i takie książki”. To głupie? Każdy ma takie same prawo zabierać głos? Wiedza książkowa jest przereklamowana? Też tak uważam. Większość poradników (nie tylko w sektorze) to zła beletrystyka. Jednak bez jakiejś wiedzy ogólnej, bez oczytania się z argumentacją, bez krytycznej analizy tekstów nie staniemy się elementem budującym silne społeczeństwo obywatelskie.
Jedna z propozycji
W ramach Wirtualno-Latającego Uniwersytetu Pozarządowego zaproponowaliśmy jako teksty podstawowe, czyli takie, które umożliwiają dyskusję na wyższych poziomach (trzeba ten kurs zaliczyć, by stać się studentem):
- Adam Mickiewicz, “O istocie samokształcenia” (tekst wzorcowy dla wszystkich kursów)
- Alexis de Tocqueville, “O demokracji w Ameryce” (przynajmniej fragmenty o stowarzyszeniach niepolitycznych)
- Kazimierz Z. Sowa, “Wstęp do socjologicznej teorii zrzeszeń” (przynajmniej fragmenty dotyczące historii zrzeszania)
- Edward Abramowski, “Idee społeczne kooperatyzmu” (szczególnie fragment” Stowarzyszenia a państwo”)
- Pius XI, “Quadragesimo anno” (choćby fragmenty o pomocniczości)
- Jane Lewis, „Państwo i trzeci sektor w nowoczesnych państwach opiekuńczych: niezależność, instrumentalizacja, partnerstwo”, w: “Trzeci sektor dla zaawansowanych”
- Jacek Kuroń, “Na krawędzi : świat bogatych – świat biednych” (przynajmniej fragmenty o ruchach społecznych i organizacjach)
Co dalej?
Tak więc mam pytanie do działaczy społecznych – i młodych, i starych – kiedy ostatni raz zaglądali do tych tekstów. Jeśli nie uważacie ich za kluczowe, a macie do tego pełne prawo, to do jakich kluczowych zaglądaliście? Wiele osób pewnie chętnie zajrzałoby do publikacji promowanych przez Was. Dajcie znać.
W antyUniwersytecie, po przejściu kursu podstawowego, proponujemy kolejne teksty do dyskusji. Dotyczą one np. “Idei antyuniwersytetu”, “Umysłu zniewolonego”, “Obywatelskiego nieposłuszeństwa”, “Dialogu obywatelskiego”. Warto bowiem zadać pytanie, czy rzeczywiście chcemy być profesjonalistami. Jeśli tak, musimy obok praktyki (doświadczenia zdobywanego w działaniu) zadbać i o teorię.
Ryszard Szarfenberg Tak ta z Jane Lewis w środku ma rok 2008 i podtytuł “Nowoczesne państwo i organizacje pozarządowe”