2 thoughts on “List do członków Stowarzyszenia – w sprawie członkostwa

  1. Skuteczność zamiast demokracji. Ten proces mnie najbardziej martwi. Jest on widoczny zarówno w praktyce działania demokracji w organizacjach jak i świadomości czym są i po co są procesy demokratyczne w organizacjach. O ile niedoskonałości praktykowania demokracji zawsze występowały i to niekończąca się praca, o tyle zanikanie wiedzy co jest czym i po co jest powinno budzić trwogę.

    Możliwość bycia niewybranym i wybranym, podział władzy, odpowiedzialność z innymi za to coś wspólnego (organizację) ma dla mnie kluczowe znaczenie. Oczywiście w sprawach publicznych krótkoterminowo skuteczniej możemy wywierać wpływ używając innych metod wspólnego działania: wysłuchanie publiczne, lobbing, obywatelskie nieposłuszeństwo, happeningi czy protesty. Jedno nie wyklucza drugiego, czasem daje bardzo ważną synergię ale drugie zamiast pierwszego to droga na manowce.

  2. Moim zdaniem stowarzyszenia w kwestii członkostwa mają słabe strony, ale nie wynikają one z ram prawnych, a z szeregu innych rzeczy. Odpowiem może trochę obok – z perspektywy osoby, która chce, aby do jej organizacji należało jak najwięcej osób i widzi w tym szansę dla jej rozwoju; a mimo wszystko – ma wciąż pewne obawy przed publicznym zaapelowaniem do osób spoza kręgu najbliższych znajomych o to, by do tej organizacji wstępować.

    Czemu? Nie dlatego, że obawiam się, że przyjdzie “nowe”, przejmie władzę i zmiecie “stare”. Nie. Chciałbym aby “nowe” przejęło władzę i rządziło organizacją nawet jak nie będzie tam już nikogo “starego”. I nie, nie dlatego, że obawiam się dyskusji na walnym, wręcz przeciwnie. Pożądany jest każdy głos, nawet najbardziej krytyczny. I nie dlatego, że obawiam się o swój interes finansowy – interesu finansowego nie mam żadnego.

    Obawiam się, że nie będę w stanie zaopiekować się “nowym” w taki sposób, aby “nowy” poczuł się komfortowo. Że przez swój brak czasu – i brak czasu innych obecnie działających członków – zniechęcę do działania “nowych”. Być może jest to bardzo “moje”, ale ja nie widzę “nowych”, jako osób które powinny się wykazać, ale jako tych, przed którymi to “starzy” wykazać się powinni.

    Ale to tylko jedna perspektywa. Bo są stowarzyszenia, gdzie główną obawą w przedmiocie członkostwa jest fakt, że może przyjść “nowe”, przejąć władzę i zmieść stare. Bo są stowarzyszenia, które obawiają się dyskusji na walnym i są takie, których członkowie obawiają się o swój interes finansowy. A to tylko kilka losowych przyczyn i bez spojrzenie w skali makro (w skali całego społeczeństwa – bez “milenialsów”, “rynku pracownika”, “nowych mediów”, “upadku autorytetów”, itp.).

    Czy jakakolwiek regulacja prawna może mieć wpływ na wzrost zaangażowania członków w działania stowarzyszeń i działań stowarzyszeń na rzecz pozyskiwania członków? Niefinansowa chyba żadna. Finansowa może jakaś (bo “milenialsi”, “rynek pracownika”, “nowe media”, “upadek autorytetów” itp.).

    P.S. Widzę gdzieś jeszcze szansę w pewnych romantycznych zrywach zbliżających ludzi do siebie, ale nie wiem, jak o tym napisać, podlinkowuję piosenkę, której rytm oddaje ten stan i która generalnie jest dobrą piosenką: https://www.youtube.com/watch?v=owrVQebWCtc&list=RDowrVQebWCtc

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Ładowanie