Ideologia sektora (4)
Niebezpieczeństwo centralizmu, który jest podstawowym wrogiem oddolnego i różnorodnego społeczeństwa obywatelskiego, to tylko jeden z elementów wpływających na relacje między organizacjami pozarządowymi a państwem. Jednak podejście administracji do oddolnej samoorganizacji społecznej musi napotkać sposób widzenia tych relacji z drugiej strony. To od podejścia organizacji w dużej mierze zależy, jaki ostatecznie kształt przyjmie współistnienie państwa i społeczeństwa obywatelskiego. jak te relacje będą się układały. Czy będzie to układ partnerski, czy organizacje będą musiały walczyć o wzięcie pod uwagę ich głosu (lobbing)? Czy w relacjach dominować będą stosunki paternalistyczne (zależność), czy konflikt, gdzie siła (w tym poparcie społeczne) decydować będzie o braniu (lub nie) pod uwagę postulatów społecznych? O ostatecznie przyjętym modelu decyduje zazwyczaj siła (niezależność) organizacji i wyznawana przez nie ideologia (działania poza państwem czy w jego ramach).
Organizacje słabe czy silne
Pierwszym elementem budowania systemu współpracy jest pytanie, na ile organizacje mogą sobie pozwolić na niezależność. Organizacje silne (cieszące się poparciem społecznym, wyposażone w wystarczające dla swoich działań zasoby) mogą stać się rzeczywistym partnerem administracji, a w sytuacjach konfliktowych pozwolić sobie na skuteczny bunt. Trzeba wyraźnie stwierdzić, że żadna władza po 1989 roku nie chciała się opierać na aktywności obywatelskiej, co najwyżej próbowano ją wykorzystać (do przeciwdziałania negatywnym skutkom wprowadzanych reform, do zdobycia poparcia społecznego czy do wspierania posunięć władzy). Dla władzy idealnym rozwiązaniem były więc stosunki paternalistyczne, gdzie słabe organizacje nie mogą sobie pozwolić na przeciwstawienie się władzy. Oczywiście deklaratywnie ideałem jest partnerstwo jako sposób uzgadniania rozwiązań, kiedy to „koncyliacyjna” władza spotyka w miarę niezależne organizacje. Jednak praktyka temu przeczy.

opr. wł. – patrz np. wykład o partnerstwie w FederalistKa 17.
Oczywiście, jak widać na rysunku – władza, która idzie w kierunku autorytarnym, już to korumpuje słabe organizacje, już to doprowadza do konfliktów, które w sytuacjach restrykcyjnego, antyobywatelskiego prawa przyjąć mogą formę obywatelskiego nieposłuszeństwa lub wręcz konspiracji.
Organizacje samopomocowe czy partycypacyjne
Dodatkowym wyznacznikiem stosunku państwa do organizacji, oprócz siły (niezależności) tych ostatnich, jest ideologia, czyli wizja roli państwa w rozwoju trzeciego sektora. Pisałem wielokrotnie (por. np. „Ideologia trzeciego sektora (miedzy trzecią siłą a trzecią drogą) za Asocjacje nr 10/98) o podstawowej dychotomii pomiędzy dwoma skrajnymi stanowiskami, kiedy to jedni wołają: „nic nie chcemy od państwa, chcemy jedynie, aby nam nie przeszkadzano głupimi regulacjami prawnymi, zbytnią biurokracją, nadzorem administracyjnym” (muszę przyznać, że ta część sektora – dość silna na początku transformacji – dziś jest w defensywie), drudzy zaś podkreślają konieczność „udziału państwa w finansowaniu realizacji zadań państwowych przejmowanych przez organizacje pozarządowe”, oczekując „bardziej światłej polityki państwa”. To odejście od idei samoopomocy w kierunku partycypacji (rozumianej także, a czasem przede wszystkim, jako partycypacji1 w budżetach ministerstw czy samorządów) jest symptomatyczne i zbliża nas – w warunkach polskich – do rozwiązań paternalistycznych. Partycypacja jest bowiem dobrym rozwiązaniem dla organizacji silnych i niezależnych. Partycypacja organizacji słabych sprowadza się zazwyczaj do mniej lub bardziej zakamuflowanego żebractwa.
We wspomnianym wyżej tekście, który opisuje sektor końca XX wieku, wspominałem również o trzeciej drodze sektora (samoorganizacji, alternatywności działań). Sektor od tego czasu znacząco się zmienił i, prawdę mówiąc, nie widzę dziś takich inicjatyw (może poza nielicznymi kooperatywami spożywców), które próbowałyby tworzyć alternatywę dla dzisiejszych rozwiązań w sektorze pozarządowym.
1 Wydaje się, że ta zmiana znaczenia pojęcia partycypacji – z walki o współdecydowanie do wskazywania preferencji lub głosowań niedemokratycznych (vide budżety partycypacyjne czy niewiele znaczące konsultacje społeczne) – to jedno z podstawowych niebezpieczeństw pozornej bezideowości sektora.