2 thoughts on “O kryzysie kultury eufemizmu i innych atrakcjach naszych czasów

  1. Wulgarne i nie na temat komentarze można oczywiście tłumaczyć brakiem czasu lub ogólnym “zidioceniem” społeczeństwa, ale moim zdaniem głównym winowajcą można w tym wypadku mianować internet. Media społecznościowe pozwalają ludziom na dzielenie się opiniami z całym światem, w sposób, w który kiedyś dzielono się nimi z kolegą na “przerwie papierkosowej”.

    Wulgarność i brak zaangażowania w przyswajanie informacji istniały zawsze – ale widoczne były tylko w sytuacjach familijno-koleżeńskich. “te, to Jolka ma nowego faceta? sorka, nie sluchałem”, “ten polityk to ch i kretyn”, ale właśnie dzięki dobrodziejstwom internetu przeniknęły również do sfery jeszcze do niedawna zarezerwowanej dla uważnego słuchania i kurtuazji.

    A obrzucający się mięsem politycy byli i w sarmackiej Polsce 😉

    Rabarbar!

    • No, tak. Ale mnie chodzi nie tylko o obrzucanie się mięsem – w tekstach i komentarzach. Także o to, co się dzieje ze zwykłym tekstem prezentującym jakiś pogląd. Że on jest najpierw “przyrządzany”, tzn. najmocniejsze, najbardziej kontrowersyjne wyłuskuje się z niego kawałki i pokazuje się je z przodu (u góry) – dla przyciągnięcia czytelnika, a potem jest też czytany tylko z przodu (u góry) – bo tak się teraz najczęściej czyta. Bez kontekstu, niuansów, zobrazowania intelektualnej ścieżki dojścia do takiego akurat przekonania. No i mamy to, co mamy – mordobicie. I to nie o to, co zostało powiedziane, ale o to, co się komu wydawało, że zostało powiedziane. Bez szans na porozumienie, a choćby i zwycięstwo którejś racji…

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Ładowanie