Często spotykam się – w dyskusjach o tym jak działają organizacje – z nieporozumieniami dotyczącymi działań merytorycznych. Nie wiem czy to wina przekonania, że pozjadaliśmy wszystkie rozumy i tylko brakuje nam umiejętności jak nasz geniusz wprowadzić w życie, czy też przekonania, że profesjonalizm działania jest znacznie ważniejszy od efektów merytorycznych. W systemie grantów za głupią publikacje nikt nam pieniędzy zwracać nie każę, za brak odpowiedniej notatki na fakturze za druk genialnego wydawnictwa dostaniecie po kieszeni. Może też rzecz jest dużo bardziej prozaiczna. Nie umiemy się dogadać w kwestiach merytorycznych (każdy broni swojej racji) a łatwiej rozmawiać o metodach. Czy jednak tak być powinno?
Priorytety
Oczywiście nie namawiam nikogo do złego opisywania faktur. Można zrobić coś z sensem i mieć porządek w papierach. Jednak aby tak było trzeba poświęcić choć trochę czasu merytoryce. Kiedy ja ostatnim razem byłem na zebraniu (poza Stowarzyszeniem Dialog Społeczny) gdy formalności, wymogi, technikalia nie zdominowałyby rozmowy. Jak się pytam co merytorycznego dzieje się w organizacji słyszę, że wiele – organizowana jest konferencja, napisano sprawozdanie. Dla mnie to nie merytoryka. Konferencja może być merytoryczna lub nie, sprawozdanie może być spowiedzią lub propagandą. Jak to się ma do działań merytorycznych.
W schemacie widać, że to działania merytoryczne są osią działania organizacji. To one bezpośrednio wynikają z motywacji lidera lub grupy inicjatywnej (organizacji) i bezpośrednio prowadzą do celu. Ciekawe jak Wy rozdzielacie kwestie merytoryczne od organizacyjnych?