W Coroczniku Pozarządowym 2017/2018 zamieszczony został tekst Przemysława Żaka “OFIP i ład organizacyjny”. Licząc, że teksty zamieszczenie w Coroczniku powinny żyć własnym życiem, wywoływać dyskusję, a być może także przyczyniać się do wypracowywania nowych pomysłów czy rozwiązań, publikuję prywatny, otwarty list do Przemka w sprawie przez niego poruszonej. To próba realizacji pomysłu z walnego Stowarzyszenia Dialog Społeczny z lutego 2017 roku by próbować publicznie zachęcać osoby do wypowiadania się w niektórych kwestiach. To pierwsza próba, a próba w działalności społecznej – przynajmniej tej nie opierającej się finansowanych budżetowo projektach – może okazać się klęską. Tu każdy, kto zechce temat obserwować, będzie mógł ocenić jakość i efekty tego pomysłu, a i kształtowanie się wypracowywanych rozwiązań.
Warszawa 24 lutego 2018
Drogi Przemku!
piszę do Ciebie w związku z Twoim tekstem zamieszczonym w ostatnim Coroczniku i sesją, którą współprowadziłeś na ostatnim OFIP-ie. Temat z jakim zechciałeś się zmierzyć to próba zastosowania idei ładu korporacyjnego do organizacji pozarządowych. Z pozoru brzmi to jak próba łączenia wody z ogniem, czyli narzucania organizacji pozarządowej pewnych norm korporacyjnych, które są przeciwstawieniem oddolnej, spontanicznej, samorządnej filozofii działania społecznego. Wiem, że nie o to chodzi – znam co najmniej kilka organizacji, które zastosowały (lub próbowały zastosować) taką filozofię i nie są, choć pewnie same o tym nie wiedzą, dobrymi organizacjami pozarządowymi. Sądzę nawet, że wbrew intencjom, więcej przynoszą szkody niż pożytku, i to zarówno idei organizacji pozarządowej, jak i idei ładu korporacyjnego.
Jeżeli więc dobrze rozumiem Twoje intencję i nowatorstwo pomysłu, to chodzi Ci raczej o coś, co lepiej brzmiałoby jako “zarządzanie korporacyjne”, czy jak inni tłumaczą “władztwo korporacyjne” (corporate governance). Wtedy to “corporate”, oznaczałoby bardziej wspólny, zbiorowy, grupowy niż firmowy, korporacyjny, dotyczący spółki, a ‘governence” to nie-hierchiczny system zarządzania, który oznacza odchodzenie od typowego władztwa – “government”. Jeśli tak to “ład korporacyjny” jest cechą raczej tradycyjnej organizacji pozarządowej w jej typowej formie, niż firm komercyjnych, w których nowe formy zarządzania wprowadza się od stosunkowo niedawnych czasów. Gdyby to potraktować serio oznacza to, że rozmowa o “ładzie organizacyjnym” jest próbą (pod pretekstem podglądania jakże skutecznego biznesu) powrotu do korzeni działalności społecznej. Ciekaw jestem Twojego zdania na ten temat.
Jednak to co powyżej to jedynie dyskusja o formie (o nazwach) a nie o istocie tego co napisałeś. I tu przechodzimy do Twoich przemyśleń, z którymi chciałbym się trochę poboksować. Na początek dwa pytania-wątpliwości:
Definicja “ładu organizacyjnego”
Piszesz “Ład organizacyjny to w swojej istocie dbałość o skupienie się na wartościach ważnych dla danej organizacji. W spółkach to prosta sytuacja – interes akcjonariuszy i ich zaufanie do spółki – łączy dbałość o po prostu ich pieniądz (najczęściej). Reszta wartości (zasad) działania to pochodne (lub towarzyszące). W organizacjach mogą to być różne wartości, choć już w przypadku poziomu postulowanych zasad działania będą punkty styczne, jak rozliczalność czy przejrzystość funkcjonowania“. Moim zdaniem niesłusznie. Jeśli mówimy o ładzie organizacyjnym jako “systemie władztwa”, czy “sposobie zarządzania” to mówimy raczej o celach organizacji niż o wartościach. Oczywiście cele określone są przez wartości – ale jeśli wartością jest “dobro dziecka” w konkretnej sytuacji to cele działań mogą być bardzo różne. Jedni skupią się na zapewnieniu pożywienia, inni na duchowym rozwoju, a jeszcze inni mogą w ogóle wypaczyć tę wartość. Dlatego dla mnie ten “ład organizacyjny” byłby jedynie sposobem w jaki dana organizacji osiąga swoje cele, co oznacza, że w wielu organizacjach mamy do czynienia z bardzo skutecznym “niełądem organizacyjnym” – na tym etapie jeszcze bym nie oceniał czy to dobrze czy źle.
Wartości i normy
W swoim tekście – z natury swej luźnym w formie – dość swobodnie traktujesz normy, słusznie przeciwstawiając się “normom bez celu”. Dla Ciebie – jak mi się zdaje – “ład organizacyjny” to system wewnętrznym norm, czyli w istocie system prawny wewnątrz organizacji. Jednak dla mnie ciekawe jest czy mówisz tu tylko – przepraszam, że użyje tu terminów z innej półki – o prawie stanowionym, czy masz też na myśli prawo naturalne. W tym wypadku chodzi mi o niepisane, tworzące się wraz z organizacją, normy działania. Ich funkcje (cele, które realizują) mogą być różnorodne i czasem niejednoznaczne. Np. używanie przezwisk i specyficzne słownictwo, dziwne podawanie ręki może być elementem organizacji tajnej, albo sposobem integracji. I czy rzeczywiście te “normy, konkretyzujące ogólne wskazania czy deklarowane wartości, są jak znaki. Dają nam znać, że ich przekroczenie najpewniej oznacza, że naruszyliśmy lub naruszymy wartość“. Bo może jedyną wartością, o której możemy się w ten sposób przekonać jest uznana lub nieuznawana wartość przestrzegania norm?
Chętnie poznałbym odpowiedź Twoją na te dwa pytania: czy dobrze rozumiem Twoje rozumienie ładu i czy dotyczy on jedynie sprecyzowanych norm czy także szerzej, kultury organizacyjnej.
pozdrawiam, licząc na odpowiedź w dowolnej formie – np. na asocjacje.org lub na stanczyk.org.pl.
Piotr Frączak