Co członek Komisji Rewizyjnej wiedzieć powinien… (17)
Czas podsumować dotychczasowe rozważania pod hasłem „co każdy członek komisji rewizyjnej wiedzieć powinien”, choć wiem, że mam zaległy fragment dotyczący zatrudniania zarządu (ale w tej kwestii czekam na spotkanie grupy ds. stowarzyszeń, by zweryfikować swoje poglądy). Mimo tego braku możemy śmiało podsumować nasze rozważania stwierdzeniem, że komisja rewizyjna jest równie ważnym elementem stowarzyszenia co zarząd. Bez sprawnej, świadomej swoich praw i obowiązków komisji rewizyjnej (lub innej formy funkcjonowania wewnętrznej kontroli) stowarzyszenie skazane jest na wiele niebezpieczeństw, a w dłuższej perspektywie – na porażkę. Zanim przejdziemy do ostatniego zadania komisji rewizyjnej, podsumujmy dotychczasowe wnioski.
Komisja jako sumienie
Powiedzieliśmy wyraźnie, że komisja ma być sumieniem organizacji. W instytucji, w której nie działają mechanizmy rynkowe i w której nie ma władzy zwierzchniej, komisja rewizyjna – w imieniu wszystkich członków – pilnuje, by nie porzucono misji, by organizacja pamiętała, po co powstała, by zapewniała wpływ członków jako „suwerena”.
Komisja jako sąd
Wskazywałem jednak również, że komisja ma odgrywać rolę strażnika praw. Pilnować, by zarząd, realizując misję, nie stosował działań pozaprawnych, by nie narażał stowarzyszenia – jako samorządnej rzeczpospolitej (rzeczy wspólnej) na niebezpieczeństwo ingerencji z zewnątrz.
Komisja jako języczek u wagi
Ktoś powie, i słusznie, że to w zasadzie dwie wykluczające się funkcje. Jeżeli będziemy pilnować praw, na dalszy plan schodzić będą kwestie merytoryczne – i odwrotnie. Jeżeli zajmiemy się merytoryką, to kto zajmie się procedurami? Jak ten dylemat rozstrzygnąć? Mam dwa pomysły. Albo – jeśli jest taka potrzeba – oddzielić funkcje nadzorcze od kontrolnych i powołać w stowarzyszeniu coś na kształt rady programowej. Wtedy sprawa sama się wyjaśni. Albo tak wybierać władzę, by ci od komisji rewizyjnej posiadali predyspozycje inne niż członkowie zarządu. Jeśli mamy zarząd silnie nastawiony na misję, to warto do komisji wybrać tych, którzy nie zapomną o procedurach, i odwrotnie – jeśli zarząd sprawnie zarządza organizacją, warto wybrać do komisji rewizyjnej tych, którzy zwrócą uwagę na kwestie merytoryczne.
„Zna proporcją, mocium panie”
Chcę bardzo wyraźnie powiedzieć, że w wielu organizacjach kwestie merytoryczne schodzą znacząco na dalszy plan. Szczególnie gdy dominuje podejście projektowe, kiedy skupiamy się na tym, co trzeba zrobić i jakie wskaźniki uzyskać, a dyskusja, po co to się robi, jaki będzie rzeczywisty efekt naszych działań, staje się mało istotna. Wiem, jak to działa, sam często biorę udział w wielogodzinnych dyskusjach nad kwestiami organizacyjnymi – jak coś zrobić, kiedy nie starcza czasu na rozmowę o tym, po co to właściwie robimy. Organizacja konferencji jest ważniejsza od jej merytorycznej treści, liczba osób na szkoleniu ważniejsza od tego, czego się na tym szkoleniu będzie uczyć, a program do prezentowania danych ważniejszy od samych danych. To właśnie organ kontroli, który nie jest w takim stopniu poddany presji bieżących problemów z zarządzaniem, ma możliwość pilnowania proporcji, by organizacja była i efektywna, i skuteczna. I tu komisja rewizyjna powinna być jak ta doświadczona wdowa z fredrowskiej Zemsty.