Co członek Komisji Rewizyjnej wiedzieć powinien… (9)
To jest podstawowe pytanie, które powinno w każdym stowarzyszeniu być powtarzane jak mantra. Czy robimy to, co powinniśmy? Czy robimy to najlepiej jak możemy? Od tego pytania powinno zaczynać się każde walne zebranie, a i praca merytoryczna każdej komisji rewizyjnej. Wszystkie decyzje, inicjatywy, uchwały mają sens tylko i wyłącznie w kontekście odpowiedzi na to pytanie. Można sobie wyobrazić sprawny zarząd, który energicznie zarządza organizacją, pilnuje procedur, zdobywa środki, zatrudnia ludzi, a nie realizuje misji organizacji
Zarząd nie powinien się sam oceniać
Bo co prawda, jaki jest koń, każdy widzi, ale każdy widzi inaczej. Tu warto wspomnieć o kilku pewnikach, które często są podstawą dobrego nastroju osób zarządzających w organizacji, ale które czasem również łatwo potrafią usprawiedliwić marnotrawstwo, niekompetencje, lenistwo….
Tak do tej pory tak robiliśmy i było dobrze.
Rozliczamy dotacje i nikt się nie przyczepił.
Przecież się staramy, to znaczy, że robimy najlepiej, jak umiemy.
Nikt nie zgłasza innych pomysłów, więc tych pomysłów po prostu nie ma.
Nikt nie powinien być adwokatem we własnej sprawie, choćby dlatego, że nawet w najlepszych intencjach może nie być obiektywny. Ktoś niezależny powinien móc powiedzieć demokratycznie wybranym przedstawicielom – dobrze robicie, jesteście skuteczni, możecie jednak poprawić to i to…. Co to za przyjemność, gdy chwalimy – nawet w pełni zasadnie – sami siebie?
Czy wiecie, po co jest Wasza organizacja?
To jedno pytanie zawiera w sobie co najmniej kilka innych. Po pierwsze, po co zostało powołane Wasze stowarzyszenie? Na uznaniu jakich wartości się opiera, jaką zmianę ma wywołać i kto ma skorzystać na jego działaniach? Jeżeli nie wynika to jasno ze statutu, który często jest pisany zbyt ogólnie i zawiera raczej marzenia niż rzeczywiste zamiary, to czy misja, cele w strategii działania jakoś to precyzują? Ale dużo ważniejszym pytaniem od tego, czy Wasza organizacja ma takie cele, jest to, kto o tym wie. Czy te cele rozumie tylko zarząd, wszyscy członkowie (jednakowo?), sympatycy, beneficjenci organizacji?
Oczywiście jeśli stowarzyszenie jest prawdziwym stowarzyszeniem, opartym na zaangażowaniu członków, to jednym z najważniejszych kryteriów sensowności jego działania jest przekonanie co do tego samych członków. I nawet gdy to przekonanie nie będzie się pokrywać z opinią osób patrzących z boku, to przecież członkowie są najważniejsi – mogą decydować, na co poświęcają swój czas i własne pieniądze.
Czy są to cele społeczne?
I tu dochodzimy do problemu, z którym musi się zmierzyć każde stowarzyszenie starające się o dotację z pieniędzy publicznych. Jeżeli to są tylko Wasze cele i nikomu nic do tego, to nie powinniście brać publicznych pieniędzy. W istocie bowiem w obecnym systemie prawnym administracja finansuje lub dofinansowuje jedynie zadania publiczne. To ona decyduje, na co idą pieniądze (co ma zrobić za nie stowarzyszenie). Składając projekt w konkursie, próbujemy w istocie udowodnić, że chcemy zrobić to, co administracja chce, by było zrobione. Za cenę środków z zewnątrz oddajemy część własnej niezależności. Ale tym zajmować się będziemy przy okazji kontrolowania realizowanych przez stowarzyszenie projektów.
Jednak problemem pozostaje czy Wasza organizacja realizuje cele publiczne czy interesy grupowe? Dla pewności zazwyczaj wszyscy głośno krzyczą, jakie to cele publiczne realizują (bo wtedy łatwiej o środki). Warto się nad tym zastanowić. Jeśli robicie coś dla “fanu”, dla Waszej przyjemności, to nawet jak przy okazji komuś pomagacie to realizujecie interes własny. Jeśli robicie coś jedynie w ramach projektu (za kasę, a jak nie ma środków to nie robicie) to realizujecie interes własny (więcej o tym przy okazji analizy źródeł finansowania). Jeśli zaś pomagacie innym, walczycie o jakąś sprawę i tylko staracie się, aby przy okazji było przyjemnie lub dodatkowo realizujecie projekty, wasze stowarzyszenie ma rzeczywiście cele społeczne. Ponieważ czasem zależy to tylko od rozłożenia akcentów lub różnego podejścia członków odpowiedź na to pytanie może nie być łatwa. Jednak warto ją sobie zadać, bo inaczej sprawdzając skuteczność Stowarzyszenia możemy mieć kłopoty z oceną.