fragmenty Corocznika Pozarządowego
Spór o wartości społeczeństwa obywatelskiego
Rok 2016 przejdzie do historii sektora zapewne jako czas starcia dwóch wizji społeczeństwa obywatelskiego – tej prezentowanej przez rząd Prawa i Sprawiedliwości oraz tej „dotychczasowej”, która nie jest łatwa do nazwania. Obóz władzy chętnie by ją określił mianem „liberalnego społeczeństwa obywatelskiego”, czy „społeczeństwa otwartego” finansowanego przez Sorosa, ale (…) paleta odcieni tego, co jest rozumiane pod pojęciem społeczeństwa obywatelskiego, jest znacznie szersza i wymyka się aż tak łatwym podziałom.
Niejasna wizja
Oczywiście można by tę dychotomię określić jako wizja PIS kontra wszystkie inne, gdyby nie fakt, że już sama wizja reprezentowana przez władzę nie jest wystarczająco dookreślona. Co prawda program PIS w tym obszarze (pisany przez Piotr Glińskiego i Wojciecha Kaczmarczyka) wydaje się być spójny, ale już praktyka podejmowanych działań nie pozwala na stwierdzenie, na ile zapisy programowe to rzeczywisty cel działania rządu, a na ile tylko skuteczna metoda osiągnięcia innych celów. Postarajmy się zaprezentować te elementy programu PIS w obszarze społeczeństwa obywatelskiego, które są jednoznaczne. Dotyczy to ideowego podejścia opartego na koncepcji narodu i metod działania opartych na centralizacji, mobilizacji i instrumentalnym traktowaniu procedur i struktur.
Narodowość
Oparcie się na idei narodowej – jako podstawie organizacji społeczeństwa – ma w polskiej tradycji silne korzenie. Ruch narodowy, który w II Rzeczypospolitej był nie tylko znaczącą siłą polityczną, ale też jednym z trzech (obok lewicowego i prorządowego) głównych nurtów samoorganizacji społeczeństwa, zaczął zdobywać, w sojuszu z władzą sanacyjną, szczególnie pod koniec II RP, dominującą pozycję w państwie. Opierał się przy tym na strukturach Kościoła katolickiego, a charakteryzował szczególnym stosunkiem do mniejszości narodowych i religijnych, a także instrumentalnym traktowaniem procedur demokratycznych. Autorytaryzm tych rządów – z uwagi na hekatombę II wojny światowej i rosyjską dominację po 1945 roku – nie został nigdy politycznie rozliczony. W szeroko rozumianym ruchu narodowym mieściły się także organizacje radykalne, takie jak ONR-Falanga. W czasie II wojny część sił zbrojnych ruchu narodowego nie podporządkowała się rządowi polskiemu na uchodźstwie, a po zajęciu Polski przez Rosjan stanowiła część tzw. podziemia niepodległościowego. Odwoływanie się do tradycji ruchu narodowego wyraźnie widać w działaniach rządów Prawa i Sprawiedliwości.
Koncepcja społeczeństwa obywatelskiego w wydaniu narodowym jest wykluczająca (oczywiście to wykluczenie można stopniować) mniejszości, obcych, innych, nieprawomyślnych ze wspólnoty, a zatem według niej prawa obywatelskie przysługują przede wszystkim tym, którzy do tej wspólnoty (narodowej) należą.
Centralizacja
W tej koncepcji narodu ważnym elementem jest państwo narodowe jako forma organizacyjna utożsamiająca wspólnotę narodowych interesów. Wymaga to z założenia centralizacji – zarówno organizacyjnej, jak i ideologicznej. I w zasadzie w praktykowaniu społeczeństwa obywatelskiego przez rząd Prawa i Sprawiedliwości, w jego determinacji, by powołać Narodowe Centrum Społeczeństwa Obywatelskiego (chociaż idea ta ewoluowała i musiała ugiąć się pod naciskiem Polski resortowej – zrezygnowano z zabierania środków na organizacje z poszczególnych ministerstw) widoczne jest – przynajmniej symboliczne – podkreślenie centralistycznego punktu widzenia.
Metoda mobilizacji i metoda finansowania
Wiele wskazuje na to, że PiS (podobnie jak ruch narodowy w XIX wieku) zrozumiał rolę samoorganizacji jako metody działania. Trudno przecenić (podkreślała to m.in. Agnieszka Romaszewska) rolę niekomercyjnych mediów i form samoorganizacji (Kluby Gazety Polskiej, Ruch na rzecz Kontroli Wyborów czy ruch Rodziny Radia Maryja) w tworzeniu zaplecza politycznego PiS-u. Dodatkowo organizacje społeczeństwa obywatelskiego traktowane są jako sposób finansowania swoich. Z przekonania, że poprzednie ekipy – finansowały przede wszystkim organizacje pozarządowe, z którymi były jakoś powiązane, wynika pewność, że teraz należy zacząć finansować inne (czytaj: bliskie nam) organizacje.
Oczywiście – podobnie jak historyczna Narodowa Demokracja – PiS ma problem. Niezależne, samorządne organizacje są dobrym narzędziem walki o władzę, ale kłócą się z centralistyczną i monolityczną wizją narodu. Wykorzystywane do zdobycia władzy i walki o zmianę paradygmatu konstruującego społeczeństwo organizacje mogą się okazać zbyt niezależne, a więc stać się w przyszłości przeszkodą.
Dystans do procedur i struktur
Stosunek rządu PiS do procedur i instytucji jest jednoznaczny. Są one metodą do osią- gania własnych celów, a nie wartością samą w sobie. Procedury czy instytucje, które przeszkadzają, są zbędnym balastem. Widzimy to przede wszystkim na przykładzie procesu stanowienia prawa (por. raport Obywatelskiego Forum Legislacji) czy działań wokół Trybunału Konstytucyjnego, ale także w stosunku do ciał dialogu obywatelskiego (np. zawieszenie w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego rad dialogu czy niekonsultowane rozszerzenie Rady Działalności Pożytku Publicznego).
Tu widać też wyraźnie podejście do demokracji jako metody uzyskiwania legitymizacji władzy, a nie negocjowania czy wręcz partycypacyjnego tworzenia rozwiązań.
Czytaj dalej >>> Całość w Coroczniku (zamów bezpłatny pdf – asocjacje@ofop.eu)