O wadze myśli
To od myśli zależy, czy my, tak indywidualnie, jak i zbiorowo, akceptujemy rzeczywistość, utrwalamy ją, tworzymy czy próbujemy ją zmieniać. Jak więc myślą przeciwstawić się temu, co nam się nie podoba, na co zgodzić się nie chcemy? W czasach przełomów, w momentach, gdy – jak się przynajmniej aktorom tego spektaklu zdaje – wypaliły się możliwości myślenia i działania w starym stylu, trzeba czegoś nowego. Czegoś, co nie tylko pozwoli zrozumieć otaczającą nas rzeczywistość, ale także racjonalnie (i tu definicja racjonalności staje się kluczowa) w niej funkcjonować.
O potrzebie negacji
Trzeba więc powtórzyć za Camusem, że „świadomość rodzi się wraz z buntem“. Dla Kierkegaarda odpowiednikiem tego buntu jest ironia (a buntownikiem podmiot usposobiony ironicznie), która jawi się „jako nieskończona absolutna negatywność. Jest negatywnością, ponieważ wyłącznie neguje; jest nieskończona, ponieważ neguje nie tylko to czy inne zjawisko; ona jest absolutna, ponieważ to, w imię czego neguje, jest czymś wyższym, którego jednak nie ma. Ironia niczego nie ustanawia, ponieważ to, co ma zostać ustanowione, leży poza zasięgiem jej wiedzy. Ona jest boskim obłędem, który szaleje niczym Tamerlan, nie pozostawiając z przeszłości kamienia na kamieniu“. Bunt jest więc pierwszym świadomym krokiem w ciemność, w nieznane, w obłęd. Nihilizm nie jest wyzwoleniem, jest tragicznym protestem, który jako totalna, bezkompromisowa negacja wszystkiego, co jest, bo wszystko, co jest, jest złe, prowadzi w konsekwencji do destrukcji, i to na zewnątrz (np. terroryzm) czy do wewnątrz (samodestrukcja). Jednak bunt nie jest błędem myślowym, wynika z przekonania, że nasze myślenie opanowane jest przez kanony istniejącej rzeczywistości wraz z wszystkimi jej błędami i wypaczeniami, co uniemożliwia buntownikom myślenie o przyszłości. Przyszłość ta, jeżeli ma być „lepszą”, musi opierać się na innych zasadach, również na innych zasadach myślenia i odczuwania. Każda próba określenia tej rzeczywistości już teraz musiałaby skończyć się ograniczeniem tej wspaniałej przyszłości. To jest to, co uważa się za anarchizm w czystej postaci, to tylko pierwszy krok, konieczny, bolesny krok. Jednak obłęd buntu wymaga równowagi.
O wadze utopii
Tą równowagą są marzenia o przyszłości. Co prawda utopiści często odwołują się do przyszłości jako do ideału, ale jest to opowiedzenie się za rzeczywistością, która co prawda już była, ale która może jeszcze wrócić. Utopista również nie zgadza się na świat zastany. Dobrze ujął to Szacki – „Niezgoda utopisty na świat istniejący jest bowiem niezgoda totalną. Nie widzi on złych i dobrych stron; widzi jedynie dobro i zło. Jego wizja świata jest nieuchronnie dualistyczna. To człowiek rozumujący zawsze według schematu »albo…albo«. Nie myśli on o zmianie stosunków społecznych, ale o zamianie złych stosunków na dobre. Pali mosty między ideałem a rzeczywistością, zanim jeszcze zostały one zbudowane. W epoce świecy obmyśla powszechną elektryfikację, podczas gdy inni wynajdują lampę naftową. Jest maksymalistą. Siedząc w więzieniu, nie przekupuje strażników w celu uzyskania drobnych udogodnień, lecz przekonuje ich do sprawy świata bez więzień. Wierzy, ze ludzkość może rozpocząć wszystko od początku. Nie interesuje go »lepiej«; pyta nieustannie o »dobrze«. Można powiedzieć za A. Walickim, że cechą utopii jest “…transcendencja wobec rzeczywistości i (w związku z tym) szczególne nasilenie napięcia między ideałem a rzeczywistością, napięcia o charakterze konfliktowym, postulatywnym“. W utopii nie musi dochodzić do realnego konfliktu z rzeczywistością, a w tradycyjnych utopiach (przypomnijmy Morusa jako urzędnika państwowego) w ogóle nie dochodziło. Jednak inaczej niż w destrukcyjnym buncie – utopiści widzą ideał, dokładnie planują rozwiązanie. Zasady funkcjonowania przyszłego społeczeństwa muszą być określone, trzeba wiedzieć, w którym kierunku ma zmieniać się nasze postępowanie i postępowanie innych, gdyż inaczej wolność okaże się tylko pretekstem do nowego zniewolenia. Utopizm zazwyczaj nie zgadza się na niszczenie, na przemoc, takie bowiem zwycięstwo jakiejkolwiek idei musi doprowadzić do społeczeństwa opartego na przymusie. Nie ma więc narzędzi, aby połączyć to, co jest, z tym, co chcielibyśmy, aby było.
Zawodność polityki
Takie narzędzie daje rewolucyjność w myśleniu (Szacki określa to mianem „utopii polityki”, a Popper całkowicie utożsamia z utopią), które jest w pewnym sensie połączeniem obu poprzednich propozycji, z tym że z utopii wzięto to, czego chciał uniknąć buntownik, z buntu zaś to, czego obawiali się utopiści – tak stworzono ideologię przemocy – wraz z dokładnym, wizjonerskim przewidywaniem przyszłości. „Na tyle, na ile mam rozeznanie, utopizm (to cytat z Poppera, więc mowa tu o rewolucyjności) jest rezultatem pewnego rodzaju myślenia akceptowanego przez wielu ludzi, którzy byliby zdziwieni słysząc, że ten pozornie nieunikniony i oczywisty sposób myślenia prowadzi do utopijnych rezultatów. Ten pozornie słuszny sposób myślenia można przedstawić następująco. Działanie, można dowodzić, jest racjonalne, jeżeli czyni najlepszy użytek z dostępnych środków, by osiągnąć określony cel. Cel, trzeba to przyznać, może okazać się niemożliwy do określenia racjonalnie. Ale jakkolwiek by było, jesteśmy w stanie ocenić działanie w kategoriach racjonalności i opisać je jako racjonalne lub adekwatne tylko ze względu na pewien dany cel. Tylko wtedy, gdy dysponujemy celem, i tylko ze względu na cel możemy mówić, że działamy racjonalnie“. Dalej już Popper konkluduje, że taki typ myślenia prowadzi w bezpośredni sposób do przemocy. Podobnie Szacki zauważa, że „z utopią polityki wiążą się skomplikowane problemy moralne. O ile inne typy utopii pozwalają na zachowanie »czystych rąk«, o tyle ona wymaga nieuchronnie ich zbrukania. Utopista polityki – w odróżnieniu od innych utopistów – bierze udział w grze, której reguły zostały opracowane bez niego. Aby zniszczyć zastany świat, musi w pewien sposób w nim uczestniczyć. Stąd znane paradoksy utopijnej polityki: terror stosowany z miłości do ludzi i nienawiści do przemocy, wojny prowadzone w imię świata bez wojen, kłamstwo mające utorować drogę królestwu Prawdy. Utopia polityki znajduje się więc o krok od samodestrukcji i jest z pewnością w każdym ze swych konkretnych wcieleń utopią najmniej trwałą“.
Alternatywa w alternatywności
Innym typem myślenia jest myślenie alternatywne, czyli opowiedzenie się za tym, co w tej chwili być może (Suchodolski) lub być powinno (Marcuse). Umiejscowienie alternatywności (Szacki mówi tu o utopii zakonu, Jawłowska zaś o utopii realizowanej i przeżywanej) właśnie w czasie teraźniejszym (tu i teraz) jest jej charakterystycznym wyznacznikiem. To, co dobre i wspaniałe, to, czego chcemy, co sobie wyobrażamy, może się od razu zrealizować. Wystarczy to robić. Alternatywność, podobnie jak i myślenie rewolucyjne, łączy w pewien sposób bunt i utopię, jednocześnie będąc (w pewnym sensie) zaprzeczeniem rewolucyjności, gdyż wybiera z buntu i utopii to, co rewolucja odrzuca. Powstaje więc koncepcja zaprzeczająca przemocy i nieuznająca zbytniego planowania – każdą myśl realizuje się i sprawdza od razu, w konkretnym działaniu. Chodzi o to, aby wyjść poza zastaną rzeczywistość („transcendentować” istniejący świat – jak chce Marcuse), „nie przyjmując jej do wiadomości”. Ta kategoria jest w myśleniu alternatywnym problemem kluczowym, bez którego nie sposób wyzwolić się ze szponów „systemu” i jego schematów. W wielu wypadkach przecież łamanie prawa czy norm na zasadzie prostej negacji w końcowym efekcie jest w istocie tym, czym czego system potrzebuje, wskazaniem, że jest potrzebne. Świadome łamanie prawa, jest w istocie jego uznaniem. Jest to pierwszy krok ku jego przestrzeganiu. Alternatywność jest więc próbą wyjścia nie tylko poza zarządzenia, prawa, rozkazy, oczekiwania, przesądy, ale też poza ich negację, jest wyborem tego, co mi odpowiada, przy „nieprzyjęciu do wiadomości” presji systemu, otoczenia itp. „Utopia zakonu nie jest, w gruncie rzeczy, programem konkurencyjnym wobec istniejących programów politycznych. Nie jest wyborem dokonywanym wśród dostępnych w danych warunkach alternatyw politycznych. Sekciarze (tu być może Szacki zapędził się w komplementach ) z reguły takich wyborów odmawiają. Mówią, że stare społeczeństwo należy zostawić same sobie. Utopia zakonu jest stwarzaniem świata społecznego od nowa. Jest abstrakcją od polityki bieżącej i od polityki w ogóle“. To jednak nie eskapizm. Myślenie alternatywne nie jest minimalistyczne (dostać to, co w danych warunkach jest możliwe), reformistyczne (zrobić to, co jest w ramach struktur możliwe). Myślenie alternatywne jest radykalne, jest mickiewiczowskim „mierzeniem sił na zamiary“, jest kontestacyjnym „realistycznym żądaniem tego, co niemożliwe“. Nierozerwalnie związane z praktyką i działaniem – jest potrzebą bycia wolnym już, w tej chwili, a nie jutro. Równocześnie nie jest to wolność kosztem innych, kosztem przyszłości. Jak pisze Suchodolski, „…myślenie alternatywne jest aktem odwagi, wyrazem niepokoju, chęcią ryzyka i nawet gotowością przyjęcia katastrofy, klęski...”.
Rewolucja świadomości
Nie jest tak, że zwolennicy wynikających z buntu działań alternatywnych nie dążą do utopii (zmian strukturalnych). Ich przekonania bowiem opierają się na założeniu, że to ludzie dokonują zmian, a więc jacy ludzie, takie będziemy mieli zmiany. Dlatego też powtarzają się na przestrzeni dziejów jak mantra słowa jak te Abramowskiego: “W tem jednem przeto – w rewolucji duszy człowieka – spoczywa całe zadanie rewolucji wogóle. Możemy zupełnie nie zajmować się ani szczegółowym opracowaniem planu przyszłości społecznej, ani też stawianiem zawczasu wytycznych, podług których rewolucja polityczna miałaby się odbyć”. Ludzie muszą się zmienić najpierw, wtedy zmieni się system. Zmiana jednak, choć dotyczy myślenia, nie może odbywać się “na sucho”, trzeba ją praktykować na co dzień. Dziś przede wszystkim brakuje nam racjonalności myślenia alternatywnego…