czyli dlaczego znów obywatele potrzebują samokształcenia
Historia emancypacji społecznej to historia wyzwalania się – od zniesienia niewolnictwa poprzez uwłaszczenie chłopów, obronę praw robotników, równouprawnienie kobiet, prawa mniejszości aż do… czasów dzisiejszych. Szczególnie ważnym orężem w tej walce było wykształcenie. Czysta przemoc rzadko wystarcza do utrzymania ludzi w niewolnictwie – zgodnie z jednym z pocieszających nas w stanie wojennym bon motów Napoleona “na bagnetach można się oprzeć, ale usiedzieć się na nich nie da”.
Prawda was wyzwoli?
Kłamstwo, propaganda, pomówienie, dezinformacja to stare jak świat, ale ciągle stosowane i doskonalone metody ogłupiania i zniewalania ludzi. Istniało jednak przekonanie, że jeśli wystarczająco wielu ludzi uda się “oświecić”, to utrzymanie się tak czy inaczej narzuconej ludziom władzy nie będzie łatwe. Wygląda na to, że sytuacja zmieniła się znacząco. Zwycięstwo postprawdy jako sposobu grania na emocjach, lękach, uprzedzeniach, pomówieniach, zamiast oparcia się na argumentach powoduje, że prawda się nie liczy, że każdy ma swoją prawdę i “z nią się całkowicie zgadza”. Nie wystarcza już dziś szukać prawdy, by przyczyniać się do zmiany świata.
Zniewolony umysł
Czy jednak trzeba się w takim razie zgodzić z tezą, że ponieważ prawda stała się nieskuteczna (czy niedostatecznie skuteczna), należy odwołać się do półprawd, opinii potocznych, by osiągnąć sukces? Czy zniewolenie zabobonami, plotkami, insynuacjami nie jest równie wstrętne, jak zniewolenie kłamstwem i hipokryzją? Nie chodzi o to, by wygrać z przeciwnikiem, by go nawrócić za wszelką cenę. Chodzi o to, by móc odróżnić dobro od zła i podejmować wolne, ale odpowiedzialne decyzje. Przy czym nie chodzi tylko o taką wolność dla siebie, ale też by z tak rozumianej wolności mieli możliwość skorzystać inni.
Wojna hybrydowa
Tak jak popularność zdobyło pojęcie “postprawdy”, tak w najlepsze króluje na wczorajszych i dzisiejszych salonach pojęcie wojny hybrydowej, które pozornie dotyczy konfliktów międzynarodowych, ale w istocie oznacza, że konflikty będą się rozstrzygać wewnątrz społeczeństw. Wojna hybrydowa to, sprowokowana z zewnątrz lub nie, wojna domowa. Ktoś może powiedzieć, że to walka między dwiema prawdami, bo jedni i drudzy mają swoje racje, choć i jedni, i drudzy twierdzą, że to walka prawdy z kłamstwem. Moim zdaniem tu nikomu nie chodzi o prawdę. Tu chodzi o dwa style życia, dwie formy organizacji życia społecznego.
Dwie prawdy
Mamy więc prawdę społeczeństwa otwartego i społeczeństwa zamkniętego, budowanego oddolnie i scentralizowanego, opartego na prawach lub na obowiązkach, odwołującego się do pluralizmu światopoglądowego lub dominującej ideologii (religii). To dwie różne prawdy, obie niepozbawione pewnych wad i zalet – choć w istocie skierowane do dwu typów ludzkich osobowości. Walka jest więc o dominujący model życia społecznego i stosunek do “przegranych” – w pierwszym przypadku jest to marginalizacja, w drugim konieczność podporządkowania się.
Budowa mostów czy murów
Niebezpieczeństwem dla funkcjonowania społeczeństwa otwartego (dobrze opisał to już Leszek Kołakowski w tekście „Samozatrucie otwartego społeczeństwa”) może być brak silnych, ideowych mechanizmów samoobrony. Społeczeństwo otwarte jest otwarte na innych, więc także na tych, którzy chcą je wywrócić do góry nogami. Próbuje się do nich dotrzeć, znaleźć dla nich miejsce, przekonać… Dominuje symbolika budowania mostów. Jednak jak we wszystkich grach społecznych, w których biorą ludzie nieprzestrzegający reguł, wyciągnięta ręka może być traktowana jako oznaka słabości i prowokować do ataku.
Samoorganizacja i samokształcenie
Nie chodzi o to, by ręki nie wyciągać, by nie budować mostów. Ale potrzebne są tu trwałe fundamenty. Silne społeczeństwo, które nie ze strachu, nie dla doraźnych korzyści próbuje sią dogadać. “Stawką, o którą gramy – pisał Kołakowski – jest społeczeństwo pluralistyczne, a jego żywotność zależy nie tylko od samego trwania zastanych instytucji, ale także od upowszechnionej woli bronienia go przed napaścią i od wiary w jego wartość”. Do tego potrzebne są struktury samoorganizacyjne (prawdziwie niezależne organizacje obywatelskie) i zbudowana samoświadomość.
Między samokształceniem a foresightem
Tu wreszcie powracamy do tej naszej prawdy z początku tekstu. Ideologii mozna przeciwstawić albo inną ideologię, albo ugruntowaną i zinternalizowana wiedzę. Ale gdzie i jak szukać tej wiedzy w dzisiejszych czasach? Czasach fake newsów i lajków nie wystarczy samemu poznawać prawdę. Trzeba to robić wspólnie, budować uwspólnione podstawy, gdyż tylko w ten sposób wiedza może przełożyć się na rzeczywiste zmainy. Na budowane struktury – będące przeciwwagą dla wspieranych przez państwo zideologizowanych struktur zamykającego się społeczeństwa obywatelskiego.
Tekst oparty na tekstach dwóch kursów AntyUniwersytetu (systemu samokształcenia) – “Zniewolony Umysł” i “Społeczeństwo obywatelskie”.
UWAGA! Możesz wesprzeć AntyUniwersytet
bez Ciebie jesteśmy słabsi
- Zgłoś się do wirtualnej grupy samokształceniowej na adres asocjacje@ofop.eu
- Przekaż darowiznę (albo ustaw comiesięczną wpłatę) z dopiskiem: antyUniwersytet na konto Stowarzyszenia Dialog Społeczny, Warszawa, ul. Strzelecka 3/12.
Nr konta 39 2130 0004 2001 0491 1913 0001
W Stowarzyszeniu wszystkie prace wykonywane są społecznie.