Odbyło się kolejne spotkanie grupy pracującej nad kierunkiem 26 Strategicznej Mapy Drogowej. Dyskusja była burzliwa, ale wydaje się, że jedno łączyło zgromadzonych. Było to przekonanie, że być może nadszedł już czas, aby opracować pewne kryteria, które pozwolą łatwiej oceniać, czy dana organizacja jest dobrą organizacją czy też, powiedzmy, byle jaką. Takich prób w historii sektora po 1989 roku w Polsce było wiele. Jednak żadna nie zakończyła się spektakularnym sukcesem, choć kilka kart etycznych (z ważną dla całego sektora Kartą Zasad Działania Organizacji Pozarządowych), kilka systemów certyfikacji (najczęściej branżowych lub regionalnych) czy też narzędzi do samooceny powstało.
Jednym z błędów – jak się wydaje – takiego holistycznego podejścia, które uniemożliwia sformułowanie konkretnych kryteriów, jest traktowanie wszystkich organizacji jednakowo. Dlatego też, jak ustalono na spotkaniu, prace nad propozycjami kryteriów powinny iść w kierunku rozróżnienia typów organizacji. Nie dlatego, że są lepsze lub gorsze, ale dlatego, że pełnią różne funkcje, spełniają różne oczekiwania i różnie działają. Niniejszy tekst jest próbą przypomnienia kilku oczywistych (por. Organizacje pozarządowe – w poszukiwaniu kryteriów definicyjnych) podziałów wewnątrz sektora, które mogą, czy wręcz powinny, różnicować oczekiwania wobec poszczególnych organizacji.
Małe, średnie, duże
Podstawowym rozróżnieniem jest po prostu wielkość. Chociaż określenie miary tej wielkości nie jest już proste. Można patrzeć na roczny budżet. Można patrzeć na efekty działań. Ważna jest też wielkość kapitału zasobowego – społecznego (liczba członków, poparcie społeczne) czy finansowego (kapitał zapasowy, żelazny). Jakkolwiek liczyć, wielkość jest tu kwestią kluczową. Inaczej oceniać będziemy organizację małą niż dużą. To, co dla jednej jest zasługą, dla drugiej może być grzechem. Standaryzacja działań w małej, opartej na przyjacielskich relacjach organizacji może być marnowaniem energii, podczas gdy w dużej może ratować przed marnotrawstwem sił i środków. Podobnie ze stałym personelem, który powinien być zatrudniany według potrzeb.
Zrzeszenia czy instytucje typu zakładowego?
W dyskusjach toczących się w ramach prac nad Strategiczną Mapą Drogową pojawiały się postulaty zwrócenia uwagi na różnice pomiędzy fundacjami a stowarzyszeniami. To są zupełnie różne formy prawne i jeśli mają się uzupełniać w różnorodności trzeciego sektora, to należy zwrócić uwagę na to, co je różni. Wrzucanie ich do jednego worka w istocie powoduje, iż nie potrafimy docenić znaczenia dwóch podstawowych wartości decydujących o skuteczności organizacji – członkostwa w stowarzyszeniach (po co członkowie, jeśli fundacja robi to samo bez członków) i kapitału w fundacjach (po co fundacji kapitał założycielski, skoro działa dokładnie tak samo jak stowarzyszenie, które może startować bez żadnych środków). Dopiero po rozdzieleniu tych dwu form prawnych możemy powiedzieć, czy w danej organizacji główną rolę gra kapitał społeczny czy finansowy.
Rzecznicze czy usługowe?
Podział na organizacje rzecznicze i usługowe jest stary jak świat, ale można powiedzieć, że „u nas” się nie przyjął. Mieszanie ról jest na porządku dziennym. Największe organizacje rzecznicze „żyją” najczęściej ze świadczenia usług i nikogo to nie dziwi. Co więcej, prawie nikt nie widzi w tym konfliktu interesów. Jednak z punktu widzenia oceny organizacji główny przedmiot jej działania jest ważnym punktem odniesienia. Organizacja usługowa powinna rozliczać się z ilości i jakości dostarczanych usług. Warto się nad tym zastanowić.
Pożytku własnego czy pożytku publicznego?
W dzisiejszych czasach organizacji pożytku własnego niemal nie ma. Według przyjętych unormowań prawnych (definicja pożytku publicznego jako działalność społecznie użyteczna, prowadzona przez organizacje pozarządowe w sferze prawie czterdziestu zadań publicznych, bardzo szeroko określonych w ustawie) i przekonania większości działaczy – to wszystko, co robią organizacje, jest pożytkiem publicznym. Rzecz w tym, że to bardzo wątpliwe. i myślę, że sporo organizacji, nawet tych mających status organizacji pożytku publicznego, realizuje pożytek publiczny w bardzo ograniczonym zakresie. Gdyby się okazało, że są jednak organizacje, które realizują głównie pożytek własnych członków czy swoich pracowników, to wymagania wobec nich powinny być inne niż w stosunku do organizacji pożytku publicznego, szczególnie finansowanych ze środków publicznych.
Ciekaw jestem, jak Wy traktujecie Wasze organizacje? Do jakiego typu organizacji należycie? Czym różni si e ona od innych organizacji? Ostatnio opisywaliśmy działalność organizacji w Kobiórze. Czy tak jest też u Was? A jeśli jest inaczej, to jak?