Jak promować 1%?
Jestem zwolennikiem mechanizmu 1 procenta jako formy uspołecznienia budżetu państwa. Niestety praktyka nie do końca spełniła oczekiwania związane z wprowadzeniem Ustawy o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie. Można powiedzieć, że wiele organizacji OPP wcale nie wydaje się być „pożytku publicznego”, a system redystrybucji nie wydaje się być po myśli ustawodawcy. Jednak – z uwagi na dyskusję na temat strategii zbierania 1% – muszę zadać pytanie, czy to zbieranie jest raczej zabiegiem marketingowym, czy debatą merytoryczną?
W organizacjach pozarządowych język biznesowy przyjął się tak mocno, że pojęcia takie jak klient, marketing, sprzedaż, PR są na porządku dziennym. A przecież nie jest tak, że np. niepełnosprawność można sprzedawać jak pietruszkę, ekologię jak proszek do prania. My nie tylko chcemy coś „sprzedać”, ale również coś powiedzieć, dotrzeć z przekazem. Abstrakcja?
Ktoś powie, że by działać, musimy mieć pieniądze. A by zdobyć pieniądze, trzeba zastosować sztuczki, na które ludzie się nabiorą. W zdobywaniu środków nie odwołujemy się do rozsądku, mądrości ewentualnego ofiarodawcy, ale do jego emocji. To kwestia skuteczności? Zapewne, niektórzy jednak powiedzą, że skuteczność jest ważna, ale nie za wszelką cenę. Nie będziemy np. ludzi oszukiwać, albo odwoływać się do ich złych instynktów. Źle zdobyta złotówka może bardziej zaszkodzić misji organizacji, niż pomóc. Jeśli naszym celem jest usamodzielnianie osób niewidomych, to czy odwoływanie się do litości, tworzenie na potrzeby kampanii fundraisingowej wizerunku osoby niepełnosprawnej jako potrzebującej od innych pomocy, a nie równych szans, by mogła żyć normalnie, nie jest przypadkiem przeciwne naszej misji? Zdobędziemy więcej środków za cenę propagowania niepożądanego wizerunku osoby niepełnosprawnej. Czy to się opłaca?
Można zapytać, czy jednak czas zbierania 1% jest właściwym czasem na debatę o wartościach, o celach społecznych, o tym, jakie są prawdziwe cele działań organizacji. Moim zdaniem, jeśli dyskutować o tym nie wtedy, gdy ludzie muszą podjąć decyzję, to kiedy? To od nas zależy, czy będzie to także spór na argumenty, czy tylko na emocje. Dyskusję prowadzimy na facebooku. Zapraszam!