Dla mnie dobrym porównaniem dla organizacji społecznych jest samochód. Oczywiście traktujemy go jak narzędzie (chociaż niektórzy mają do swoich samochodów stosunek bardziej osobisty). Oczywistym jest też, że każdy samochód się kiedyś zepsuje, ale to nie oznacza, że rezygnujemy z jego używania i tylko chodzimy piechotą. Dlaczego więc coraz więcej osób mówi – organizacje pozarządowe to niepotrzebny balast wszystko zrobimy bez tego samochodu – na piechotę (inicjatywy nieformalne), bez zbędnych dodatków formalnych jak zakup, miejsca postojowe, ubezpieczenie, przeglądy techniczne (w organizacjach to rejestracja, kwestie formalne, księgowość). Naprawdę chcemy zrezygnować z samochodu? No chyba, że jesteśmy za tym aby z powodów ekologicznych przesiąść się do transportu publicznego? Ok. Ale transport publiczny to także pojazdy, ale o innym wymiarze (w organizacjach pozarządowych to federacje, albo organizacje masowe).
Jednak mimo, że samochód może być traktowany tylko jako narzędzie i to narzędzie czasowe (w przypadku samochodu to jest lat do kilkunastu, z organizacją – zanim dopadnie ją żelazne prawo oligarchii – może to trwać zacznie dłużej) nie znaczy, że jest wszystko jedno jaki on jest. Samochód dobieramy starannie – nawet kolor i markę – nie mówiąc o użyteczności (wielkość, bezpieczeństwo, ilość drzwi, przeznaczenie). Dlaczego tak samo starannie nie wybieramy formy naszej organizacji. Po co sprawiamy sobie stowarzyszenie jeśli największym kosztem jego obsługi jest demokracja wewnętrzna (powiedzmy napęd hybrydowy) a my chcemy tylko jeździć na benzynie (decydować jednoosobowo)? Po co zakładać fundacje (ciężarówka do przewożenia dużych towarów) by zabierać do niej malutkie darowizny (pojedyńcze paczki)? Czy naprawdę jesteśmy ciągle na etapie PRL-u gdzie, nawet mając pieniądze, kupowało się to co jest, a nie to co się chce? Zacznijmy rozróżniać nasze pozarządowe samochody – zakładowe od zrzeszeniowych, fundacje korporacyjne od żebraczych, stowarzyszenia masowe od klubów towarzyskich. Różnorodność działania może nam tylko pomóc a “urawniłowka” – dobra do obrony wspólnych interesów dla działalności, poszukiwania nowych rozwiązań jest kulą u nogi.