Obywatele Jacynicze (0,83)
W marcu powstanie na Żmudzi wybuchło i przez kilka tygodni cieszyła się ziemia żmudzka wolnością. W maju sytuacja zaczęła się zmieniać. Główne siły powstania, pod dowództwem Onufrego Jacewicza z powiatu teleszowskiego, próbowały zdobyć Połągę nad morzem Bałtyckim. Jednak nieudane szturmy, a także aktywność wojsk rosyjskich na terenach Żmudzi zmusiły je do odwrotu. Szanse uniknięcia okrążenia dawał marsz wzdłuż granicy pruskiej w kierunku na Taurogów.
W ramach wojsk Jacewicza – jak sam podaje – było sporo wojska z rosieńskiego, bowiem “pod koniec kwietnia naczelnik powiatu Rosieńskiego, Ezechiel Staniewicz, przysłał mi sto pięćdziesiąt do dwóch set jazdy pod dowództwem Dobrosława Kalinowskiego, dla wsparcia moich działań pod Połągą, oddział konny Kazimierza Hubarewicza półtorasta ludzi wynoszący, dla wzmocnienia załogi przy fabryce armat w Worniach, i przeszło dwieście piechoty z Józefem Urbanowiczem dla zabezpieczenia fabryki prochu w Retowie...” Z tymi to wojskami Jacewicz nie mogąc bezpośrednio wracać do swojego powiatu podjąl decyzję “Niemogłem więc już myśleć o udaniu się w lasy Retowskie i rozkazałem oddziałom ruszać dalej po za granicą pruską, w porządku i nie tak spiesznym jak dotąd marszem, na Nowemiasto i Tawrogi, ażeby tym sposobem wyjść z opasania nieprzyjacielskiego i otrzymać zręczność, albo powrotu przez wielkie lasy ciągnące się od Tawrog w powiat Telszewski, gdzie będąc już styłu nieprzyjaciela zbierać rozbiegłych żołnierzy i w obranych punktach tworzyć małe oddziały partyzanckie, albo też połączenia się z powstańcami innych powiatów, skąd w ostatnim razie przeyjść za Niemen w puszcze Augustowskie przede wszystkiem zaś żeby skommunikować się z naczelnikami powstań i naradzić się wspólnie co nadal czynić wypadało”.
17 maja wojska powstańcze dotarły do Tauróg (ok. 40 kilometrów od jacyniczowskich Rawszek) i ledwo obozem się niedaleko rozłożyły musiały przyjąć bitwę, w której “z powodu dogodnej pozycyi legło naszych tylko 2o; rannych mieliśmy tyluż żołnierzy i jednego oficera. Strata moskali, jak później powzięliśmy pewną wiadomość, w ubitych i rannych była kilkakroć większa. (…) Jenerał Szyrman zwróciwszy się od Tawrog do Jurborga wpadł na naczelnika powiatu Rosieńskiego, Staniawicza, rozgromił doszczętu będący przy nim mały oddział i zabił między innymi dwóch godnych żalu obywateli, Ignacego Bilewicza i Otona Dowiata. Tymczasem szeregi moje znacznie zmniejszone przez ubitych i ranionych, a najwięcej przez rozbiegłych lasami w strony domowe (…)” Niejeden z tych pojedyńczych żołnierzy lub też grupek spieszących do domu musiał zaglądać do dworu w Rawszkach. Powstanie na Żmudzi zaczyna przygasać.
Jednak wejście wojsk polskich w granice Litwy ponownie Żmudzini się organizują. Wkracza tu generał Szymanowski, który “wszystkie oddziały Rosieńskiego i Szawelskiego powiatu wynoszące w ogóle 3-4,ooo ludzi i przyłączył (…) bezpośrednio do swojej siły przeznaczonej na Szawle”. Nie sprawiło się wojsko polskie, a szczególnie głównodowodzący, który przegapiwszy szanse zdobycia Wilna stracił inicjatywę i wycofywał się na Żmudź, by w efekcie doprowadzić do przekroczenia granicy Prus, rozbrojenia całej armii. Jednym z żołnierzy tej armii, który wkroczył na Litwę z generałem Chłapowskim i przeszedł cały szlak, był Mateusz Biernacki (ale to zupełnie inna historia). Powstanie dogasało, a jedynie co dobrego dla naszej historii o tym można powiedzieć, to to, że główne działania wojenne toczyły się z dala od Rawszek.
A na koniec tylko gwoli przypomnienia, że powstanie listopadowe nie tylko zaczęło się od zabicia kilku generałów, ale i czasami tak się kończyła: oto ilustracja, która pokazuje chwilę gdy zdesperowany adiutant zabija swego wodza, który poprowadził na zmarnowanie 150 tyś dobrze uzbrojonych żołnierzy i pozbawił powstanie na Żmudzi szans powodzenia.