fragmenty Corocznika Pozarządowego
Spór o wartości społeczeństwa obywatelskiego cd.
Rok 2016 przejdzie do historii sektora zapewne jako czas starcia dwóch wizji społeczeństwa obywatelskiego – tej prezentowanej przez rząd Prawa i Sprawiedliwości oraz tej „dotychczasowej”, która nie jest łatwa do nazwania. Obóz władzy chętnie by ją określił mianem „liberalnego społeczeństwa obywatelskiego”, czy „społeczeństwa otwartego” finansowanego przez Sorosa, ale (…) paleta odcieni tego, co jest rozumiane pod pojęciem społeczeństwa obywatelskiego, jest znacznie szersza i wymyka się aż tak łatwym podziałom.
Wartości drugiej strony
W tym kontekście (jak można rekonstruować wartości widziane z pozycji obecnej władzy – w poprzednim wpisie) pytanie o drugą stronę tak rozumianego konfliktu jest bardzo trudne. Pojęcia takie, jak liberalna demokracja, poglądy „lewackie” są formą stygmatyzacji, a nie próby opisu czy choćby przyporządkowania jakiejś konkretnej cechy. Jako elementy tego spojrzenia na społeczeństwo można chyba przyjąć założenia przyjęte w badaniu Indeks Społeczeństwa Obywatelskiego. Tu ocena jakości społeczeństwa obywatelskiego dotyczyła kilku wymiarów, w tym właśnie kwestii wartości, które de niuje się jako: demokracja, przejrzystość, tolerancja, walka z przemocą, równość płci, przeciwdziałanie ubóstwu i ochrona środowiska. Sa to wyraźnie wartości, które dotyczą głównie procedur działania. Oczywiście walkę z przemocą, równość płci, przeciwdziałanie ubóstwu czy ochronę środowiska można uważać za wartości samoistne, ale w istocie mówią one o tym, „jak” unikać przemocy lub z nią walczyć, jak zapewnić równość płci, przeciwdziałać ubóstwu czy chronić środowisko. Jest tu oczywiście pozytywny przekaz – broni się wolności osób słabszych, broni się zwierząt czy roślin przed zachłannością człowieka. Czy to się może komuś nie spodobać? Niewątpliwie tak. Każdy, kto chce narzucić swoje zdanie, będzie się czuł zniewolony. Każdy, kto chce wykorzystać swoją przewagę (np. siłę fizyczną) w kontaktach z innymi, będzie ograniczony w swych działaniach. Każdy, kto zna absolutną prawdę, nie będzie się czuł dobrze wśród tych, którzy mają inne prawdy albo choćby wątpią.
.
Oczywiście organizacje są różne i różne wartości i cele noszą na sztandarach. To dobrze. Jednak co w sytuacji, gdy jedne wartości okazują się sprzeczne z innymi? Gdy nagle organizacje pozarządowe uznają, że demokracja, przejrzystość, tolerancja, walka z przemocą, równość płci, przeciwdziałanie ubóstwu i ochrona środowiska nie są wystarczająco ważne? Gdy pojawiają się usprawiedliwienia dla metod niedemokratycznych, nietolerancji, stosowania przemocy, nierówności płci, akceptowania ubóstwa i niszczenia środowiska naturalnego? Co wtedy? Możliwe są dwie odpowiedzi. Pierwsza: takie mamy społeczeństwo obywatelskie i nie ma co wybrzydzać – to ludzie sami decydują, które wartości uznają, a których nie, i druga: nie każda aktywność społeczna jest obywatelska (tak jak nie każde łamanie prawa jest od razu obywatelskim nieposłuszeństwem). I trzeba będzie znaleźć jakiś sposób, by znaleźć skuteczne mechanizmy zabezpieczające wolność innych.
Poprawność polityczna
Tu dochodzimy do zasadniczej kwestii, która jest podstawą krytyki społeczeństwa obywatelskiego w jego wydaniu otwartym, tolerancyjnym, uznającym prawa mniejszości. Oto wiele osób uznaje, że wartości takie, jak tolerancja czy równość płci, są formą przemocy, nowej ideologii, że uniemożliwia się głoszenie innych poglądów. To właśnie jest ta kwestia sławetnej poprawności politycznej. Oczywiście sama poprawność polityczna jest często wyśmiewana – wskazuje się na kuriozalne przykłady nakładanych przez państwo na obywateli zakazów i nakazów, do których doprowadziła. To prawda, każdą ideę można doprowadzić do absurdu. Ale w istocie poprawność polityczna nie jest niczym innym niż kultura osobista. Człowiek przyzwoity nie „wali w mordę”, nie obraża, nie wykorzystuje swojej przewagi nad słabszym itp. Tak większość rodziców wychowuje swoje dzieci. I o te same wartości chodzi w ocenie działalności społecznej, działalności organizacji pozarządowych. A zatem muszą być przyzwoite, a poza tym mogą robić właściwie, co chcą? Jest tu miejsce na nieustający spór, jedni będą widzieli w obywatelu członka narodu, inni członka społeczeństwa otwartego, inni jeszcze posiadającą prawa jednostkę w opresyjnym państwie, czy wręcz przeciwnie – posłusznego poddanego tegoż państwa. Zatem pytanie dotyczy nie tego, jaki mamy cel, ale jakie stosujemy metody. I tu pojawia się zasygnalizowany problem. Czy za dobrym wychowaniem (poprawnością polityczną), za tymi powszechnie uznawanymi wartościami stoi jakaś spójna ideologia, która zniewala? Przedstawia nam świat nie taki, jakim jest, ale taki, jakim mamy go widzieć?
Matrix czy konsensus
Wiele wskazuje na to, że wspólnie przyjęte zasady, ta umowa społeczna, znacznie nas ogranicza. Wielu chciałoby podważyć te założenia, tak jak podważa się konieczność szczepień, globalne ocieplenie, teorię ewolucji i inne tezy współczesnej nauki. Czy jednak jest tak, że żyjemy dziś w swoistym matriksie i wystarczy przełamać polityczną poprawność, by ludzi wyzwolić? Wielu uważa, że tak. Problem, że zwalczając poprawność polityczną, równocześnie możemy umożliwić ludziom „niecywilizowanym” (tu ten drugi rodzaj tłumaczenia civil society jako społeczeństwo cywilizowane bardzo się przydaje) na działania niezgodne z tym, co uważamy za dobre i akceptowalne. Właśnie na nienawiść, przemoc, nietolerancję czy wykorzystywanie, krzywdzenie słabszych.
W walce z gender
Dotyczy to m.in. tak zwanej ideologii gender. Oczywiście dziś twierdzenie, że kobiety są dyskryminowane, nie jest tak oczywiste, jak sto lat temu. Ale nikt o zdrowych zmysłach nie stwierdzi chyba, że ówczesna sytuacja była do zaakceptowania. Że kobiety powinny być pozbawione praw publicznych, nie powinny móc posiadać własności, decydować o losie swoich dzieci, studiować czy głosować. W tej kwestii chyba nie ma wątpliwości, choć wtedy wielu było przeciwników takich rozwiązań. Równość traktowania to wielkie osiągnięcie, które dokonało się dzięki zaangażowaniu wielu aktywistek i aktywistów, licznych organizacji społecznych. Jest wielką zdobyczą współczesnego społeczeństwa obywatelskiego. Można i trzeba się spierać co do tego, jak rozumieć tę równość, ale co do samej idei – mam nadzieję – nie ma wątpliwości.
Więcej w Coroczniku (zamów bezpłatny pdf – asocjacje@ofop.eu)