Wykorzystywanie wniosków z badań naukowych do działań obywatelskich to jedno z podstawowych wyzwań, przed jakimi stoimy. Na razie jednak w działalności społecznej korzystamy raczej z badań nad rynkiem i biznesem niż tych nad organizacjami pozarządowymi. A jeśli nawet, to odnosimy się albo do badań organizacji w ugruntowanych demokracjach (warto zawsze przejrzeć przypisy i zobaczyć, czy autor powołuje się na opisy także polskich doświadczeń), albo do danych statystycznych, których znaczenie – bez teoretycznej obudowy – jest niewielkie¹.
Czy nauka czegoś uczy?
W Wirtualno-Latającym Uniwersytecie Pozarządowym, potocznie zwanym AntyUniwersytetem, zwłaszcza przy okazji kursu o historii i teorii Antyuniwersytetów, pojawia się często obserwacja, że wiedza w coraz większym stopniu traci swój społeczny wymiar. Coraz częściej – jak to już bywało w przeszłości – to, czego uczą szkoły (także wyższe), w niewielkim stopniu przydaje się w praktyce. A dzieje się to ze szkodą nie tylko dla nauki, ale i praktyki. Podręczniki praktyczne, poradniki wydawane w ramach kolejnych projektów, właściwie nie korzystają z prawdziwej wiedzy, zaś publikacje naukowe nie są czytane przez praktyków, co oznacza, że jeśli nawet są tam cenne, znaczące odkrycia, nie przekładają się one na codzienne życie. Dlatego planujemy publikowanie naprawdę użytecznych recenzji książek, które wprost odnoszą się do budowania społeczeństwa obywatelskiego i zorganizowanej działalności obywateli. Czy to się uda, czas pokaże.
Co będziemy recenzować?
Dostępny jest całkiem spory dorobek naukowy odnoszący się społeczeństwa obywatelskiego. Są to prace naukowe przygotowywane w ramach doktoratów, publikowane w szacownych naukowych wydawnictwach czy czasopismach. To prawda, że wiele z nich opisuje raczej zachodnią teorię dotyczącą działalności społecznej, a nie polską rzeczywistość. Ale trafiają się i takie, które próbują się odnosić do naszych doświadczeń. Chcemy takie publikacje promować i recenzować. I to recenzować nie od strony teoretycznej, ale tej praktycznej. Szanujemy warsztat naukowy i ewentualne spory będziemy toczyć w oparciu o ten warsztat, ale interesuje nas przede wszystkim to, jak teoria może się przełożyć na praktykę, na konkretne działania. Taki mamy pomysł na recenzje po prostu użyteczne.
Jak będziemy recenzować?
Badania naukowe – szczególnie w obszarze nauk społecznych – prowadzone są w ten sposób, że naukowiec stawia pewną hipotezę badawczą, następnie przy pomocy metodologii badawczej tę hipotezę weryfikuje, testujed, a na końcu wyciąga wnioski. Zakładając, że badacz jest rzetelny, dla odbiorcy warsztat badawczy jest znacznie mniej interesujący niż osiągnięte wyniki badań. Oczywiście gdyby pojawiła się konieczność zweryfikowania tych wyników, trzeba byłoby zanalizować metodologię i zweryfikować wnioskowanie, ale to dla praktyka ostateczność – wtedy gdy teoria wydaje się nie pasować do praktyki, gdy coś się nam nie zgadza. Dlatego w naszych recenzjach będziemy się odwoływać do hipotez i wniosków, warsztat pozostawiając naukowcom.
Czy ta metoda się sprawdzi?
Sami jesteśmy ciekawi. Niewątpliwie jednak będzie to pretekst do spotkania nauki z praktyką i nawet jeśli okaże się, że ta metoda nie do końca się sprawdza, będziemy mogli wyciągnąć z naszej próby jakieś użyteczne wnioski.
¹ Często bowiem badania ilościowe stają się „swego rodzaju ćwiczeniem z zakresu arytmetyki politycznej, czyli z zakresu statystyki opisowej (…). Istniejące prace z tego zakresu mają w zasadzie charakter empiryczny w tym sensie, że są po prostu wyzute z refleksji teoretycznej” [Halfpenny, Indywidualna filantropia, w: Trzeci sektor dla zaawansowanych, Stowarzyszenie KLON/Jawor, 2006: 116-117].
.