Wszystkiego najlepszego dla stowarzyszenia z Kobióra!
Kobiórska Inicjatywa Kulturalna (KIK) obchodzi pięciolecie. Z tej okazji chcielibyśmy – jako Stowarzyszenie Dialog Społeczny (SDS) – życzyć jej wiele dobrego. Jednak nasze życzenia nie są zwyczajne – stu lat i wielu „dudków” – bo tym, co w tej organizacji (a właściwie inicjatywie lokalnej, która dla wygody przyjęła formę prawną stowarzyszenia) najcenniejsze, jest oddolność, autentyczność, samorządność i bezinteresowność. I nasze życzenia sprowadzić można do tego, aby niezależnie od kolejnych rocznic, niezależnie od uzyskanych pieniędzy, zmian, które nadejdą – pozostała nadal prawdziwą organizacją obywatelską. Nie znaczy to, że nie życzymy jej, by się zmieniała, rozwijała, żeby angażowała więcej osób, była bardziej rozpoznawalna w środowisku lokalnym i by lokalne władze traktowały ją po partnersku. Życzymy jednak, by zachowała przy tym to, co sprawia, że jest organizacją, a nie instytucją publiczną czy firmą biznesową. Mamy nadzieję, że zachowa te cztery cechy, które – według definicji opracowanej przez dwóch członków SDS (w tym jednego z KIK) – są konstytutywne dla organizacji prawdziwie pozarządowej (por. Organizacje pozarządowe – w poszukiwaniu kryteriów definicyjnych). I tej prawdziwości, potwierdzenia, że niebiznesowy model działania społecznego jest nie tylko możliwy, ale w istocie także skuteczny, życzymy najbardziej.
Dla tych, którzy o KIK-u jeszcze nie słyszeli, kilka słów opisu.
Organizacja oddolna, spontaniczna
Bo ludzie mają prawo działać, jeśli mają taką ochotę
Powstanie organizacji obywatelskiej powinno wynikać z chęci aktywności, prawdziwej chęci działania, do którego nikt nie może nas zmusić. Działania, w które warto się zaangażować, bo tak chcemy. Kobiórska inicjatywa dojrzewała powoli. Związani z nią ludzie angażowali się w różne aktywności. Można tu wymienić
- Kobiórski Teatr Kulturalny, z którym część i członków-założycieli, i aktualnych członków KIK jest związana,
- organizację Reggae w Stodole, imprezy. którą co prawda firmuje Alojzy Brańczyk, ale wiele zależy od wsparcia i zaangażowania innych osób,
- organizację pierwszego kobiórskiego finału WOŚP, które początkowo firmuje nieformalna struktura Kobiórska Inicjatywa Kulturalna i Przyjaciele,
- a także wiele innych działań, np. Powitania Wiosny organizowane przez osoby związane z zespołem Dzioło.
Te różnorodne działania, rozproszone, a często i nakładające się na siebie, zostały „sformalizowane” dzięki uzyskaniu osobowości prawnej stowarzyszenia. Punktem zwrotnym było zaangażowanie się w obronę istniejącego od ponad stu lat Nadleśnictwa Kobiór i – w jakimś sensie – start w roku następnym w wyborach samorządowych późniejszych założycieli stowarzyszenia. A chociaż ani obrona nadleśnictwa, ani udział w wyborach nie przyniosły sukcesu – nowa siedziba nadleśnictwa została wybudowana w sąsiedniej miejscowości, zaś żaden z kandydatów nie zdobył mandatu – to jednak potencjał zgromadzony w ciągu kilku miesięcy mobilizowania potencjalnych członków spowodował, że w maju 2011 roku kilkunastu mieszkańców Kobióra zawiązało stowarzyszenie, które postawiło sobie za cel sprawienie, „Żeby w Kobiórze się dzioło!”.
Organizacja autentyczna, oparta na samoorganizacji
Bo ludzie mają prawo robić, co chcą
Organizacja obywatelska sama wyznacza sobie cele działania, oczywiście w ramach tego, co nie jest zabronione. Nikt, poza jej członkami, nie ma tu nic do gadania. W pracy, dla zarobku, często musimy robić, co inni każą, w swoim wolnym czasie mogę robić, co chcę, i nikt mnie nie zmusi, bym robił to, czego nie chcę. Kobiórska inicjatywa chce organizować „Kobiórski bieg bez celu”? Jej sprawa. Bez celu, bo nie ma nagród, bo nie biegną, by coś lub kogoś upamiętnić. Chcą zorganizować imprezę dla tych, którzy lubią biegać (czyli przede wszystkim dla siebie), i robią to już trzeci rok z rzędu. Nikt im nie każe i… nikt nie zabroni.W ciągu pięciu lat swojego istnienia KIK zorganizował w sumie ok. 50 imprez kulturalnych, rekreacyjnych i sportowych dla mieszkańców Kobióra i wraz z nimi. Co ważne, większość z nich przyciągnęła na teren gminy liczne grono uczestników zarówno z miejscowości sąsiednich, jak i tych dość odległych od Kobióra. Na kolejne wydarzenia przyjeżdżają mieszkańcy powiatu, województwa, różnych zakątków Polski, a nawet zagranicy! I widać dobrze się bawią – skoro piszą o tym na przykład na facebookowym profilu KIK-u.
Organizacja samorządna
Bo ludzie mają prawo działać tak, jak chcą
Organizacji obywatelskiej nikt nie ma prawa mówić, co ma ona robić, nikt też nie powinien się wtrącać w to, w jaki sposób będzie robić to, co chce zrobić. Chcą kontynuować świetne tradycje Reggae w Stodole? To kontynuują. Nawet gdy zabrakło starej stodoły, budują „nową” jako scenę. Własnymi siłami. Ten załatwił drewno, ten plandekę. Razem skręcali palety własnymi narzędziami. Tak to jest, że w zasadzie realizuje się pomysły, w które chce się zaangażować choćby kilku członków stowarzyszenia. Chyba nie było przedsięwzięcia robionego indywidualnie. Co nie znaczy, że nie ma problemu z motywacją, zaangażowaniem. Członkowie KIK pracują poza stowarzyszeniem, a czas poświęcony organizacji to ich czas prywatny. Zresztą kolektyw – ponieważ nie zwołuje się osobnych spotkań zarządu czy komisji rewizyjnej, oprócz walnego – spotyka się w miarę regularnie raz na dwa tygodnie. Na spotkania przychodzi kto chce, najczęściej około ⅓ czasem ⅕ członków (choć walne zawsze miały quorum): członkowie zarządu, komisji, niefunkcyjni. Każdy kogo to interesuje, jest zaznajomiony z kondycją finansową stowarzyszenia, z planami na przyszłość, uczestniczy w podejmowaniu decyzji (zawsze zwycięża demokracja 😉 – starają się raczej dogadać, raczej wzajemnie przekonać niż przegłosować. Ponoć jedno z głosowań przyniosło dość bolesne, na szczęście chyba chwilowe, pęknięcie pomiędzy członkami organizacji. Funkcjonowanie KIK nie jest bowiem usłane różami. Problemem jest wypalenie liderów, zdarzają się konflikty osobowościowe, problem nierównego zaangażowania członków, postawy roszczeniowe wobec stowarzyszenia. To znaczy tylko, że jest to inicjatywa żywa, a nie sprawnie funkcjonującą, bezduszna, instytucja.
Organizacja bezinteresowna, społeczna
Bo ludzie mają prawo zrobić coś dla siebie i dla innych
Aktualnie KIK liczy kilkunastu członków, choć w ciągu pięciu lat przewinęło się przez nią drugie tyle. Nie ma, jak na razie, nadmiernego napływu nowych członków. Kilka osób zrezygnowało, kilka skreślono. Warunki członkostwa sa jasne – płacenie składek i aktywność. Można płacić składki i nie działać, można też czasem (warunkowo) działać i nie płacić składek, choć najbardziej pożądany model to aktywny członek płacący regularnie składki. Średnio rocznie zbiera się około 1 500 zł składek w gotówce (część w naturze lub innych świadczeniach), to znaczy, że ¾ członków wywiązuje się z tego obowiązku (składka wynosi 120 zł rocznie). Na co dzień ciągnie stowarzyszenie kilka osób (mniej niż połowa), choć faktycznie w skali roku każdy z członków w większym lub mniejszym stopniu bierze udział w jakiejś akcji. Jak pisaliśmy, wspólnie planują, wspólnie realizują. Na miarę swoich chęci i możliwości. Ktoś powie, dla siebie robią. Ale na pewno nie tylko dla siebie. O tym, że na imprezy przyjeżdżają osoby spoza gminy i dobrze się bawią, pisaliśmy. KIK organizuje ponadto co roku Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, zorganizowali koncert charytatywny dla Sławka – co prawda inspiracja przyszła z zewnątrz, ale KIK włączył się i udzielił wsparcia. Zresztą później pozyskał także materialne wsparcie od sponsora dla tej osoby. Mówią dziś o sobie – Mamy dopiero (już) pięć lat i chyba nam się udało, z czego jesteśmy dumni. Co więcej, dobrze się przy tym bawimy, choć czasem jest pod górkę i po prostu się nie chce. Częściej, nie wszystkim się chce, niż nie chce się wszystkim, a to znaczy, że trzeba się nawzajem motywować. Więc zapraszamy do współdziałania z nami i wspierania naszych wysiłków, ale zachęcamy również do podejmowania takiej aktywności! Dzięki temu w Kobiórze będzie się przyjemniej żyło!.
Dobry przykład
Warto przypadek KIK dokładniej opisać. To, jak działają. Napisać o blaskach i cieniach społecznej działalności. O koncertach, które realizowane są za śmiesznie małe pieniądze (żadna firma i żadna instytucja publiczna nie dałaby rady), rajdach rowerowych. O dotacjach, które nie tylko trzeba dostać, ale i rozliczyć. O zbiórkach publicznych, sponsorach. Warto się temu bliżej przyjrzeć. Na razie zapraszamy na ich strony internetowe: http://spolkom.pl/ (strona Stowarzyszenia) i http://www.reggaewstodole.pl (oficjalna strona festiwalu Reggae w Stodole) oraz fanpage na portalach społecznościowych https://www.facebook.com/KIKobior i https://plus.google.com.