Czy można mówić już o konflikcie rząd – organizacje pozarządowe? Chyba jeszcze nie, ale coraz wyraźniej widać, że pomimo debaty u pełnomocnika rządu do spraw społeczeństwa obywatelskiego rzeczywiste napięcie pojawia się w poszczególnych resortach. Czy nowe podejście rządu doprowadzi do starcia?
Zmiana paradygmatu?
Rząd nie kryje się z tym, że wyznaje inne wartości niż te, które dotychczas uważano za najważniejsze. Pojęcie “narodowy” stało się podstawowym hasłem proponowanych zmian. Pytanie jednak, czy to nowe podejście ma na celu uzupełnienie czy w istocie wywrócenie dotychczasowego systemu wartości. Czy takie wartości, jak “demokracja, przejrzystość, tolerancja, walka z przemocą, równość płci, przeciwdziałanie ubóstwu i ochrona środowiska”, które jeszcze niedawno były podstawą oceny jakości społeczeństwa obywatelskiego w Polsce, zostały odesłane do lamusa? Gdyby za dobrą monetę brać deklaracje wicepremiera Glińskiego, to nie chodzi o wywrócenie dotychczasowej współpracy, a co najwyżej korektę polityki…
Kultura obywatelska
Korekta ta miała dotyczyć polityki kulturalnej. Tu medialna dyskusja z Krystyną Jandą doskonale pokazuje problem. Oto według rządu niektórzy dostawali za dużo, stąd zmniejszanie dotychczasowych dotacji… z 1,5 mln do 150 tys. (i to po odwołaniu). Rozumiem, że chodzi tu o tę zmianę polityki kulturalnej na bardziej narodową (cokolwiek to znaczy) i choć decyzja Ministra Kultury mi się nie podoba, trudno oceniać ją całkiem jednoznacznie. W końcu zmiana polityku kulturalnej jest czymś, co może się zdarzyć, o ile rzeczywiście jest to jakaś polityka kulturalna, a nie po prostu bardziej “sprawiedliwe” rozdysponowanie pieniędzy – zgodnie ze stosowaną przez niektórych wójtów zasadą “każdemu troszeczkę, nie żeby coś dobrego zrobili, ale by nie mieli powodów do narzekań”.
Oczywiście problemem w resorcie kultury jest kwestia dialogu z organizacjami. Na razie minister rozwiązał wszystkie ciała dialogu, obiecał spotkanie i – o ile wiem – na tym się skończyło.
Pomoc słabszym
W ostatnim czasie pojawiły się dwa niepokojące sygnały z Ministerstwa Sprawiedliwości. Centrum Praw Kobiet i Fundacja Dzieci Niczyje (obecnie Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę) nie dostały dofinansowania i, jak wynika z uzasadnień, powodem nie jest jakość złożonych wniosków, ale fakt, że skupiają się na wybranej kategorii osób poszkodowanych – ofiar przestępstw. O tym, że organizacje mają prawo same definiować swoje cele i że taka pomoc powinna być wspierana przez państwo, bo efekty są dla społeczeństwa niezwykle ważne, napisała już w tekście “Wspieranie NGO się opłaca. Dobrze, by władze rozumiały specyfikę ich działania” Magdalena Dutkiewicz. Ja bym tu dodał tylko, że właśnie specjalizacja, trafianie do niszowych grup z dostosowaną do ich potrzeb pomocą jest główną siłą organizacji pozarządowych. Oczywiście państwo nie musi wspierać tych czy innych organizacji pozarządowych, ale jeśli zostawi bez pomocy ofiary, którym te organizacje pomagały, to stanie się współwinne efektom przemocy.
Prawo i ekologia
To, że rząd poszedł już na otwartą wojnę z ekologami (przede wszystkim w sprawie Puszczy Białowieskiej) i środowiskami prawniczymi (przede wszystkim w sprawie Trybunału Konstytucyjnego), nie jest dla nikogo tajemnicą. Ta wojna nie jest tylko wojną o konkretne zapisy prawne, o konkretne decyzje dotyczące wycinki drzew. To walka ideologiczna z samymi organizacjami i wartościami przez nich reprezentowanymi. To też pokazanie, że poprzednie sukcesy (np. Dolina Rospudy) – osiągnięte właśnie dzięki procedurom prawnym i interwencjom instytucji europejskich – to już pieśń przeszłości.
Czy organizacje są bezradne?
Wielotysięczne marsze (niezależnie od ilości uczestników) w obronie Puszczy, demokracji, kompromisu antyaborcyjnego itp. to w istocie próba obrony niezależności społeczeństwa obywatelskiego. Niestety nasze społeczeństwo obywatelskie – co podnoszone było już od dłuższego czasu – zrobiło wszystko, aby finansowo i mentalnie uzależnić się od wsparcia administracji. Teraz to się mści. Nie chodzi przecież o to, by się obrażać na państwo, nie starać się o wsparcie z publicznych pieniędzy. Chodzi o to, by niezależność organizacji – zbudowana na prawdziwym, silnym zapleczu społecznym – była podstawą partnerskich stosunków z administracją. Wyraźnie widać, że w społeczeństwie tkwią zasoby wsparcia inicjatyw społecznych (pokazuje to efekt wystąpienia Krystyny Pawłowicz w odniesieniu do Watchdogów), że ludzie gotowi są do mobilizacji (masowe manifestacje). Partnerskie relacje rząd – organizacje pozarządowe możliwe są jedynie wtedy, gdy rząd jest mądry i organizacje są silne. Zmianę zawsze najlepiej zaczynać od siebie.