(21) Kiedy mówimy o migracjach 1914-1915, to wspominając o Warszawie i rzeszach ludzkich napływających do niej z terenów objętych wojną, nie można zapomnieć o tych warszawiakach, których wtedy zabrakło. Poniżej kilka przykładów i powodów takich nieobecności. To trochę jak sprawdzanie listy obecności. Nieobecni, ale usprawiedliwieni
Janusz Korczak
Dla mnie osoba charakterystyczna dla epoki przełomu wieków. I nie tyle znana wszystkim śmierć, co całe życie poświęcone dzieciom, jest tu charakterystyczne. Korczak zbiera doświadczenia razem z całym pokoleniem “niepokornych” w instytucjach społecznych, które w 1914 i 1915 roku odgrywać będą znaczącą rolę. Jest zaangażowany w Uniwersytet Latający (późniejsze Towarzystwo Kursów Naukowych, o którym już wspominałem), pracuje w czytelniach Warszawskiego Towarzystwa Dobroczynności i razem z innymi współpracownikami po skandalu lat 1889–1899 trafia do aresztu. Bierze udział w wyjazdach wakacyjnych (raz dla dzieci polskich, raz żydowskich) organizowanych przez założone w 1882 roku Towarzystwo Kolonii Letnich (wspomnę jeszcze o nich przy innej okazji), działa w Towarzystwie Higienicznym… W 1912 roku Janusz Korczak zostaje dyrektorem Domu Sierot przy ulicy Krochmalnej 92 w Warszawie – placówki opiekuńczej dla dzieci żydowskich, powstałej staraniem Towarzystwa „Pomoc dla Sierot”. Ale w 1914 roku zostaje powołany do wojska i opuszcza Warszawę. Jest ordynatorem polowego szpitala dywizyjnego na Ukrainie, potem – lekarzem pediatrą w przytułku dla dzieci ukraińskich pod Kijowem. Po powrocie do Warszawy podejmuje pracę w Domu Sierot. W czasie działań Komitetu nieobecny, ale wymienione wyżej organizacje działają.
Róża Czacka
Niewidoma od 22 roku życia działaczka społeczna, założycielka zarejestrowanego w 1911 roku Towarzystwa Opieki nad Ociemniałymi. Jak czytamy na stronie działającej do dziś organizacji: “Lata I wojny światowej Róża Czacka spędziła w Żytomierzu. Był to dla niej czas swoistych rekolekcji. Pojawiła się myśl o podjęciu życia zakonnego oraz o powołaniu nowego zgromadzenia zakonnego, które służyłoby ludziom niewidomym. W 1917 roku Róża Czacka przyjmuje habit franciszkański i składa śluby wieczyste w III Zakonie św. Franciszka. W maju 1918 roku wraca do Warszawy jako siostra Elżbieta. Po uzyskaniu koniecznych pozwoleń przyjmuje kandydatki do nowego zgromadzenia, które od 1 grudnia 1918 roku zaczyna istnieć jako Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża”. Po powrocie wraca do pracy w Towarzystwie, które zmienia pod jej wpływem sposób działania. W czasie pracy Komitetu nieobecna, ale organizacja działa.
Cykliści
Z rubryki “Poszukiwanie rodzin” w Kurierze Warszawskim z 15 sierpnia 1914 roku dowiadujemy się, że “W d. 16 lipca r. b. wyruszyło na rowerach z Warszawy do Paryża czterech członków warsz. Tow. cyklistów pp.: Zdzisław Budziszewski, Feliks Wojtkiewicz, Marjan Fuks, i Henryk Herbst, przesyłając do warsz. Tow. cyklistów wiadomości z każdej miejscowości, gdzie wypadło im nocować. Po dłuższym wypoczynku w Lipsku (d. 26 i 27 lipca), udali się w dalszą drogę przez miejscowości: Naumburg, Lisenach, Frankfurt, Kreuznach, St. Ingobert i Metz. Ostatni nocleg wypadł im w dniu 29 z. m. w Eisenach i od dnia tego tak rodziny jak Tow., żadne.i wiadomości nie otrzymali. Wobec tego komitet warsz. Tow. cyklistów uprzejmie prosi osoby, któreby mogły udzielić wiadomości o pomienionych członkach Tow., o podanie swoich adresów”. Skąd innąd wiadomo, że Budziszewski przebywał w niewoli w twierdzy Cobienz. W każdym razie tych czterech aktywistów w czasie pracy Komitetu uznajemy za nieobecnych, a o pracy Warszawskiego Towarzystwa Cyklistów już informowałem.
Turyści
Kazimierz Kulwieć, prezes Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego, poprowadził (jak czytamy dziś na stronie PTTK) 23 czerwca 1914 roku wycieczkę, którą nazwano “wielką nie z racji na ilość osób biorących w niej udział – 47, ale na trasę, którą miano pokonać. (…) Trasa z Warszawy wiodła do Kamieńca Podolskiego, skąd końmi przez Chocim, Żwaniec, Kitajgród, Bakotę, Uszycę i Ladawę do Mohylowa. Dalej statkiem do Akermanu, a stamtąd przez liman dniestrzański do Owidyopolu, dalej, już stepem, do Odesy. Z Odesy statkiem morskim do Chersonia i Dnieprem w górę aż do porohów dnieprowskich (St. Aleksandrowska).”
Wycieczka była jawna, ale… nielegalna (bez odpowiednich pozwoleń) i liczono się z represjami, tymczasem wojna zamknęła sprawę i odcięła turystów od wydarzeń w kraju. Kazimierz Kulwieć został jeszcze w roku następnym wybrany (zaocznie) na przewodniczącego, do Warszawy i działalności wrócił jednak dopiero w roku 1918.
Inni
Innych nieobecnych też było wielu. Pisałem o tych, którzy wyjechali za pracą. Przyjdzie nam jeszcze powiedzieć o tych, którzy dobrowolnie lub pod przymusem opuścili Warszawę w sierpniu 1915 roku. Tak czy owak, środowisko działaczy w Warszawie w 1914 roku zostało znacznie przerzedzone, jednak organizacje stanęły na wysokości zadania. Widać zatem, że nie opierały się jedynie na aktywności pojedynczych liderów.
Kolejny odcinek
Tułacze