Na swoim III posiedzeniu Rada Działalności Pożytku Publicznego zajmowała się, oprócz problemów systemowych, również m.in. kwestiami personalnymi. Coraz częściej bowiem to Rada jest miejscem, w którym się rekomenduje (np. do Komitetu Umowy Partnerstwa i) lub organizuje wybory (do komitetów monitorujących) przedstawicieli organizacji pozarządowych do różnego rodzaju ciał dialogu obywatelskiego. W sektorze często nie traktuje się tych nominacji czy wyborów poważnie. Dlaczego? Pewnie jest kilka powodów, które się na siebie nakładają.
Po pierwsze – uważa się, że te ciała niewiele mogą. A, to taka – twierdzą niektórzy – fasadowa partycypacja, która jest listkiem figowym arbitralności władzy. Najważniejsze rzeczy dzieją się w cieniu gabinetów, a nie na sali obrad.
Po drugie – istnieje przekonanie, że choć te ciała mają pewne ważne kompetencje, to rola organizacji pozarządowych jest niewielka. Zawsze mogą zostać przegłosowane przez przedstawicieli administracji.
Po trzecie z kolei, że w różnych radach czy komitetach można wiele załatwić, ale dostają się tam zawsze przedstawiciele silnych środowisk, które walczą o swoje interesy. Organizacja, która chciałaby po prostu zrobić coś dobrego, nie ma żadnych szans.
Od razu widać, że są to przekonania wzajemnie się wykluczające. Albo nic nie mogą, albo są miejscem wpływu. Albo organizacje nic tam nie mogą, albo nieliczni załatwiają swoje interesy. Problem w tym, że wszystkie te sprzeczne opinie mają jeden efekt. Brak zainteresowania wyborem, a następnie pracą przedstawicieli organizacji w tych ciałach. A co z tego wynika? Dwa przykłady z ostatniej rady:
1. odwołanie przedstawicieli
W Komitecie Monitorującym Program Operacyjny Wiedza Edukacja Rozwój na liście członków przy kategorii przedstawicie organizacji pozarządowej działającej na rzecz osób młodych jest informacja – wakat. Wynika to z prostego powodu. Oto osoby, które zgłosiły się do prac w Komitecie, a nastepnie w powszechnym wyborze zostały wybrane przez organizacje, nie zechciały w tym Komitecie pracować (nie pojawiły się na spotkaniach). Spowodowało to reakcję Ministerstwa Rozwoju i wykluczenie ich z Komitetu. W tej sytuacji RDPP zadecydowała o wydelegowania – Lucjana Brudzyńskiego i Melanię Raczek jako reprezentantów organizacji w KM PO WER. Uzasadnienie jest proste – czasie wyborów ta para uzyskała drugą co do wielkości liczbę głosów.
2. zbyt mało kandydatów
Kolejny problem z wyborem mamy w Komitecie Sterującym ds. zdrowia. O jego wadze i roli pisałem wielokrotnie. Początkowo jednego przedstawiciela mianował sobie Minister Zdrowia. W wyniku protestów organizacji i aktywności przedstawicieli organizacji w Komitecie Umowy Partnerstwa udało się zwiększyć liczbę przedstawicieli do trzech i zapewnić tryb wyboru pod egidą RDPP. Jednak w trakcie naboru kandydatów okazało się, ze na trzy miejsca zgłoszono jedynie dwie kandydatury. RDPP podjęła decyzję, ze dwie pary zgłoszonych przedstawicieli – Beata Ambroziewicz i Mariusz Błaszczyk oraz Anna Guszcza i Anna Sitek – zostaną reprezentantami organizacji pozarządowych w komitecie. Dodatkowo Rada, powołała specjalny zespół, który ma wyłonić trzeciego przedstawiciela.
Wracając do rozważań z początku tekstu – pytaniem pozostaje, czy chcemy – jako organizacje pozarządowe – zabiegać nie tylko o interesy poszczególnych organizacji i grup ich beneficjentów, ale również o dobro wspólne a w tym – większą możliwość działania i oddziaływania dla inicjatyw obywatelskich, ale przede wszystkim realną kontrolę obywatelską. Nie post factum, ale w trakcie tworzenia polityk publicznych, planowania wydatków. Czy nasz sektor, nasze społeczeństwo obywatelskie jest już na tyle dojrzałe, aby świadomie i skutecznie brać udział w takim dialogu obywatelskim?
Łatwo sprawdzić, że osoby wykluczone z KM PO WER to reprezentujacy Pogotowie Kulturalno-Społeczne z Białegostoku Jędrzej Dondziło (członek) i zastępczyni: Urszula Bondaruk. Oj zgotowali niespodziankę tym, którzy na nich głosowali…